Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie i uroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie i uroda. Pokaż wszystkie posty
Szukasz pomysłu na prezent? Te pastelowe mydełka będą idealne! Le Chatelard 1802 - Zestaw mydeł marsylskich - Limonka, Melon-Gruszka, Malina-Jagoda.

03:57

Szukasz pomysłu na prezent? Te pastelowe mydełka będą idealne! Le Chatelard 1802 - Zestaw mydeł marsylskich - Limonka, Melon-Gruszka, Malina-Jagoda.

Zestaw mydeł marsylskich trafił do mnie całkiem nie dawno. Jest to prezent od sklepu Cuda.pl. Od razu cieszył się sporym zainteresowaniem, co tu dużo mówić te mydełka są po prostu urocze i nie chodzi tu tylko o kolor. Mojej mamie tak się spodobały, a raczej była nimi tak zachwycona, że dostała melonowe w prezencie.



Kompozycja zapachowa jaką wybrałam to Limonka, Melon - Gruszka oraz Malina - Jagoda znajdziecie ją tutaj. Natomiast inne mydełka Le Chatelard 1802 możecie znaleźć tutaj. Zestawy mydeł zapakowane są w eleganckie jutowe woreczki. Całość prezentuje się naprawdę świetnie, dzięki czemu mydełka będą ładnym i praktycznym prezentem.



Jeśli nie znacie tej marki to dodam tylko, że Le Chatelard 1802 została założona w 1802 roku w Saint Auban we Francji . Mydła marsylskie Le Chatelard 1802 wyprodukowane są wg tradycyjnej, rodzinnej receptury. Są to mydła w 100% naturalne bez tłuszczów zwierzęcych, zawierające 72% olejków roślinnych, są w 100% biodegradowalne, i co ważne NIE SĄ TESTOWANE NA ZWIERZĘTACH, nie zawierają PEG, parabenów i konserwantów. Jeśli lubicie naturalne kosmetyki z pewnością polubicie te mydełka. 


Mydła jak wspomniałam wcześniej są naturalne, zawierają dodatek oleju migdałowego. Są odpowiednie dla każdego rodzaju skóry, a zwłaszcza skłonnej do alergii i podrażnień, delikatnej i wysuszonej, a także trądzikowej - czyli takiej jak moja. Działają bakteriobójczo, oczyszczająco i antytrądzikowo. Łagodzą podrażnienia, regenerują komórki, odżywiają i wygładzają. Mydła są hipoalergiczne i nie wysuszają skóry. Odpowiednie do mycia całego ciała, także do higieny intymnej. Posiadają pH neutralne dla skóry. Mogą być stosowane do delikatnego prania. 

Jak bym miała je opisać, to powiedziałabym, że to "szare mydło" tylko w kolorze. Mam na myśli takie prawdziwe naturalne mydło, a nie te zamienniki, które można spotkać w sklepach. Jedynie różni się zapachem, który jest bardziej przyjemny. 
Mydełko cytrynowe zostawiłam dla naszego najmłodszego członka rodziny, a malinowego używam do mycia twarzy. Niedawno Jasiu miał problem z odparzeniami, postanowiłam wykąpać go w mydle marsylskim i okazało się, że pomogło praktycznie od razu. Natomiast ja myje malinowym twarz i teraz naprawdę czuję, że jest czysta. Nie to co po innych drogeryjnych wynalazkach, po których często czułam, że moja twarz jest dalej brudna. Jestem z niego bardzo zadowolona i już zamówiłam sobie kolejne trzy sztuki - tym razem wybrałam jednak inną wersję zapachową. 

Dodatkowe zastosowanie mydła:
  • Starte wiórki mydła marsylskiego można stosować do prania ubranek niemowląt, ponieważ wykazuje silne działanie antyalergiczne.
  • Mydło sprawdza się w odplamianiu kołnierzyków koszul oraz do prania delikatnych tkanin.
  • Mydło marsylskie jest polecane przez dermatologów osobom z niską tolerancją na tłuszcze zwierzęce zawarte w mydłach.
  • Roztwór mydła marsylskiego działa odkażająco na rany.

Potwierdzam, że mydło ma działanie łagodzące podrażnienia, regeneruje komórki, odżywia i wygładza. Idealnie sprawdza się przy małym dziecku. Nie tylko do kąpieli, ale również namaczam w nim zwłaszcza ubranek po obiadku (każda mama wie, że 8 miesięczny maluch je obiad w taki sposób, że cała kuchnia jest brudna). Mydła może używać każdy bez względu na wiek. 
Fajne jest też to, że kupując zestaw mydeł w różnych kolorach, każdy może mieć swoje i nikt się nie pomyli :) U nas: żółte ma babcia, ja mam różowe, a Jasiu ma zielone. 




Używacie mydeł w kostkach? Podobają się Wam te pastelowe mydełka? Jeśli tak to zapraszam na mojego INSTAGRAMA, gdzie niebawem rozpoczyna się rozdanie z nimi.


Masz problem z atopową skórą? Koniecznie sprawdź ATOPIS - INTENSIVE CREAM, FACE & BODY WASH

04:55

Masz problem z atopową skórą? Koniecznie sprawdź ATOPIS - INTENSIVE CREAM, FACE & BODY WASH

Pierwsze problemy ze skórą pojawiły się u nas jakieś 8 lat temu. Eryk miał wtedy 3 miesiące, a na jego ręce pojawiła się pierwsza sucha plama. Na szczęście okazało się, że to było tylko uczulenie, ale i tak wolałam trzymać rękę na pulsie i większą uwagę przywiązywać do kosmetyków myjących. Tak trafiły w nasze ręce kosmetyki marki NovaClear z serii Atopis. Marka była mi wcześniej znana - miałam okazję sprawdzić serię ACNE do skóry trądzikowej. 


Kosmetyki, które otrzymaliśmy mają delikatną formułę i nadają się do codziennego stosowania. Nie zawierają drażniących substancji chemicznych (formaldehydów, SLS, SLES, silikonów), substancji zapachowych ani barwników. 

Płyn do mycia twarzy i ciała stosuje cała nasza rodzina. Produkt praktycznie się nie pieni, nie pachnie, a co najważniejsze nie wysusza skóry. Bardzo lubię takie produkty - spełniają swoją rolę, bez zbędnych fajerwerków (dodatków). Po umyciu skóra jest miękka, oczyszczona i gładka. 

Kremu do twarzy i ciała używam głównie ja - moja skóra po ciąży jest sucha i podrażniona. Krem jest biały, gęsty i ciężko się rozsmarowuje, dlatego używam go do ciała. Na twarzy użyłam go dwa razy kiedy po demakijażu skóra była czerwona i podrażniona - na szczęście pomogło. Za to w przypadku ciała krem sprawdza się idealnie, dzięki typowo emolientowemu składowi (parafina, wazelina) odżywia skórę pozostawiając ochronny film. Idealnie spisuje się przy skórze bardzo suchej i wymagającej natłuszczenia - w moim przypadku są to nogi. Skóra na nich była sucha, podrażniona i zaczynała się łuszczyć. Obecnie proces ten został cofnięty, a efekty widoczne były już po pierwszym użyciu. Nawilżenie nie jest powierzchowne, a stan skóry widocznie się poprawia. 

Podsumowując: oba produkty łagodzą podrażnienia i zapobiegają powstawaniu nowych, nie wysuszają skóry dbając o jej odpowiednie nawilżenie. Sprawdzają się również przy pielęgnacji wymagającej skóry dzieci. 

Znacie te produkty? Miałyście już okazję je sprawdzić? 






Szampony drogeryjne: mleczna kolekcja NIVEA HAIRMILK kontra GARNIER FRUCTIS Oil Repair 3 Butter

05:54

Szampony drogeryjne: mleczna kolekcja NIVEA HAIRMILK kontra GARNIER FRUCTIS Oil Repair 3 Butter

Całkiem niedawno, bo początkiem tego roku pojawiła się na rynku mleczna kolekcja od Nivea, chwilę później dołączyła do niej seria z olejkami Fructis od Garniera. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym ich nie sprawdziła. Już sama kolorystyka zachęca... Zresztą zobacz sama.


Produkty, które wybrałam są do włosów suchych i zniszczonych. Dodatkowo Nivea jest do włosów grubych (są jeszcze wersje dla włosów cienkich i normalnych), a takich posiadaczką jestem (moje włosy są gęste, grube i kręcone (falujące), zmęczone częstym farbowaniem).


Fructis wzmacniający łączy olejek kokosowy, masło karite oraz 3 odżywcze olejki z: jojoby, orzechów makadamia i migdałów. Według producenta kremowa formuła tworzy ochronną barierę wokół włosów, aby przynieść odżywienie i elastyczność bez obciążania. Do tego pachnie obłędnie. To wszystko zdecydowanie zachęca do zakupu, niestety u mnie nie było tak kolorowo jak by się mogło wydawać. 
Włosy stały się miękkie i gładkie, nie były obciążone i zauważyłam delikatną różnicę w ich stanie. Niestety Fructis to chyba pierwszy szampon, który po kilku myciach wywołał u mnie swędzenie skóry głowy i to takie na maxa. Na szczęście od razu pomogła mi Schauma przeciwłupieżowa, którą miałam pod ręką. Jakiś czas zastanawiałam się dlaczego tak się stało, oraz czy sięgnąć po niego ponownie. Ostatecznie dałam mu drugą szansę i może być, ale nie stosuję go codziennie i raz na jakiś czas używam innego szamponu - tak zapobiegawczo, żeby to wstrętne swędzenie przypadkiem się nie pojawiło. Szkoda, liczyłam że polubimy się.
Co do maski używam jej co kilka myć i spisuje się całkiem dobrze. Duży plus za ładny zapach, który nie tylko umila oczekiwanie, ale utrzymuje się na włosach. Włosy nie przetłuszczają się szybciej, a w dotyku są gładkie i mam wrażenie, że są bardziej puszyste, momentami miałam wrażenie że są przesuszone.

Ocena: 3/5 - dałabym więcej, gdyby nie to swędzenie...


Mleczna kolekcja do włosów grubych jak zapewnia producent ma zapewnić skuteczną regenerację włosów, bez ich obciążania, poprawiając ich kondycję i wygląd. Mleczny szampon delikatnie oczyszcza i wzmacnia od wewnątrz. Proteiny mleka jako substancje aktywne mają zdolność wypełniania ubytków w strukturze włosa i dzięki temu chronią go przed dalszym zniszczeniem. Natomiast Eucerit zamyka strukturę włosa, chroniąc go przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. 
Mleczna kuracja od Nivea mam wrażenie, że jest delikatniejsza od Fructis'a. Już sam zapach jest delikatny, powiedziałabym typowy dla tej marki. Konsystencja jest kremowa, a kolor mlecznobiały stąd mamy wrażenie, że myjemy włosy mlekiem.
Ten zestaw zdecydowanie lepiej sprawdził się u mnie. Przede wszystkim nie wystąpiło żadne podrażnienie. Włosy były w dużo lepszej kondycji niż po użyciu Fructis'a. Odzyskały nawet blask, a w przypadku moich włosów nie jest to częsty widok. Stały się też bardziej sprężyste i dużo lepiej się układają - naturalnie się falują i skręcają. Wydaje mi się, że odzyskały swego rodzaju równowagę. Zdecydowanie mogę Wam je polecić.

Ocena: 4.5/5 


Jeśli zastanawiasz się więc, który szampon i odżywkę wybrać to polecam mleczną kolekcję od Nivea, chociażby dlatego, że jest delikatniejsza dla skóry głowy, a włosy są po niej w lepszej kondycji. Jeśli macie dodatkowe pytania to zapraszam do zadawania ich w komentarzach. 


Miałyście okazję sprawdzić któryś z tych kosmetyków? Jaka jest Wasza opinia na ich temat?

Naturalny peeling z korundem, skrzypem polnym i olejkiem z drzewa herbacianego. Oczyszczający peeling od Sylveco.

01:50

Naturalny peeling z korundem, skrzypem polnym i olejkiem z drzewa herbacianego. Oczyszczający peeling od Sylveco.

Masz cerę tłustą? Nie przejmuj się ja też. Zawsze sprawiała mi problemy. Wiadomo - niedoskonałości, rozszerzone pory. Można tak wymieniać bez końca... Dzisiaj przedstawię Ci jeden z moich ulubionych peelingów do twarzy, który radzi sobie z wieloma problemami. 

Naturalny peeling z korundem, skrzypem polnym i olejkiem z drzewa herbacianego. Oczyszczający peeling od Sylveco.

Zawsze staram się wybierać produkty dobrze złuszczające, oczyszczające i z przyjaznym składem. Dlatego jakiś czas temu zainteresowała mnie marka SYLVECO. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą jest to polski producent kosmetyków naturalnych, powstających z pasji i fascynacji bogactwem otaczającej nas przyrody. Zachęcona opiniami w internecie kupiłam oczyszczający peeling do twarzy z korundem, skrzypem polnym i olejkiem z drzewa herbacianego.

Naturalny peeling z korundem, skrzypem polnym i olejkiem z drzewa herbacianego. Oczyszczający peeling od Sylveco.

Skład peelingu jest całkiem przyzwoity: woda, korund, olej sojowy, masło karite, gliceryna, triglicerydy kwasu kaprylowego i kaprynowego, stearynian glicerolu, naturalny emulgator z oleju kokosowego, olej z pestek winogron, ekstrakt z ziela skrzypu polnego, wosk pszczeli, alkohol cetylowy, alkohol benzylowy, guma ksantanowa, kwas dehydrooctowy, olejek z liści drzewa herbacianego. 


Naturalny peeling z korundem, skrzypem polnym i olejkiem z drzewa herbacianego. Oczyszczający peeling od Sylveco.

Drobinki korundu są maleńkie, ale ostre, naprawdę dobrze oczyszczają skórę, nie podrażając jej i nie powodując wysypu kolejnych "nieprzyjaciół". Przy regularnym stosowaniu zaskórniaki zaczynają znikać i ogólny stan skóry się poprawia. Według mnie nie ma kosmetyków, które dają natychmiastowy efekt, dlatego czasem warto trochę poczekać.

Peeling ma ziołowy, odświeżający zapach - dla wielbicieli eukaliptusa lub olejku herbacianego będzie jak znalazł. Jest bardzo wydajny, dzięki swojej lekkiej konsystencji wystarczy niewielka ilość by dobrze oczyścić twarz.

Bardzo podoba mi się szata graficzna. Peeling jest zapakowany w pudełeczko z metalową zakrętką co przypomina mi jedna z moim ulubionych marek Organique, natomiast tekturowe opakowanie zawiera sporo informacji co znów kojarzy mi się z marką Tołpa.

Jedyny minus jaki stwierdzam to mało higieniczne opakowanie do którego musimy za każdym razem wkładać paluchy. Zdecydowanie jestem zwolenniczką tubek lub opakowań z pompką. 

Podsumowując skóra jest odświeżona, oczyszczona, delikatna, bardzo przyjemna w dotyku, wygląda zdrowo i promiennie. Dodatkowo peeling nie przesusza skóry, nie ściąga jej. To naprawdę świetny produkt, który szczerze polecam. 

Stosowałyście ten peeling? Jak się u Was sprawdził? Może polecicie inne kosmetyki tej marki po które warto sięgnąć?

Podsumowanie czerwca

09:36

Podsumowanie czerwca

Miniony miesiąc należał do udanych. Znalazłam trochę czasu i udało mi się wreszcie uporządkować moje szafy. Posprzątałam również w moich kosmetykach. Czasami jak patrzę na te pudełka pełne kosmetyków to mam wrażenie, że to taka choroba - zbieractwo. Nawet moja mama nazywa mnie „kosmetyczka”. Podejrzewam, że większość z Was ma podobnie. Prawda? Jak każdy mam również swoich ulubieńców i buble, których więcej nie kupię. Przejdźmy zatem do konkretów:

1. Próbki, których mam tak ogromne ilości, że nie jestem ich w stanie zużywać. Głównie doceniam ich zalety kiedy szukam nowego produktu lub wyjeżdżam na wakacje.
Elfa Pharm, O'Herbal, pomadka do ust nawilżająca z aloesem. Pomadka chroni usta i ma filtr przeciwsłoneczny SPF 15. Jednak nie posiada ona jakiś nadzwyczajnych właściwości w postaci wyjątkowego zapachu, smaku czy koloru.  
Tusz do rzęs MacFactor False Lash Effect Fusion, spodziewałam się spektakularnych efektów po przeczytaniu opinii w internecie, niestety rozczarowałam się. Tusz jak dla mnie nie jest wart swojej ceny, jedyny efekt jaki daje to objętość.
Tołpa Dermo Face Hydrativ nawilżający krem-żel odprężający pod oczy. Krem ma nawilżać i łagodzić podrażnienia, rozjaśniając cienie pod oczami - krótko mówiąc stworzony właśnie dla mnie. Niestety nie zauważyłam żadnej poprawy, a nie wiem czy nawet nie było gorzej po stosowaniu tego kremu. Mam wrażenie, że skóra była bardziej przesuszona, a oczy były jak by zmęczone.
Serum Beauty Face Intelligent Skin Therapy Concentrate Hydrating to mój ulubieniec. Konsystencja jest w sam raz, dzięki czemu aplikacja jest bardzo przyjemna. Szybko się wchłania, nie powoduje ściągnięcia skóry. Skóra stała się elastyczna, gładka i miękka. Jedyny minus to mała pojemność.
Tołpa Dermo Face Hydrativ  nawilżające serum odprężające mam co do niego mieszane uczucia. Serum ma wodnistą konsystencję, ale przy tym jest lekkie. Skóra po zaaplikowaniu jest trochę lepiąca. Odrobinę drażni mnie zapach produktu. Jeżeli chodzi o właściwości raczej nie mam mu nic do zarzucenia.
Avon Care Rich Moisture krem uniwersalny, przypomina mi krem Nivea. Zwykły krem, który nie kosztuje dużo i zawsze można go mieć w pogotowiu. Idealny dla całej rodziny. 
Rewitalizujący scrub cukrowy Pat&Rub Żurawina i cytryna. Bardzo polubiłam ten peeling za zapach, taki słodko-kwaśny. Co do samego stosowania to dobrze oczyszczał skórę i pozostawiał ją dobrze nawilżoną, dzięki czemu nie musiałam używać dodatkowo balsamu.  
Soraya hialuronowy mikrozaszczyk serum przeciwzmarszczkowe gwarantujące natychmiastowe wygładzenie. Serum ma postać bezbarwnego żelu o bardzo płynnej konsystencji. Szybko zasycha na skórze i zakleja ją, dając nieprzyjemne uczucie ściągania. Nie redukuje zmarszczek. 


2. Już nie raz wspominałam o tym, że bardzo lubię żele pod prysznic AVON. Używam ich nie tylko jako żeli, ale również jako mydła w płynie. Są tanie i mają wiele wersji zapachowych, dzięki czemu każdy znajdzie coś dla siebie.
Żel pod prysznic Yves Rocher "Karambola z Malezji" pachnie obłędnie. Żel dobrze myje, a opakowanie jest małe i poręczne, można je zabrać ze sobą w podróż. Polecam. 
Peeling Organic Shop o zapachu belgijskiej czekolady. Z pewnością jest to jeden z pyszniejszych peelingów jakie miałam. Dobrze oczyszcza, ale nie wysusza. Do tego cena ok.10 zł. Jak dla mnie hit!


3. Ziaja, Sopot, Krem brązujący relaksujący - do pielęgnacji twarzy i szyi. Sopot to moja ulubiona seria, która daje fajną opaleniznę. Skóra wygląda na naturalnie opaloną, nie ma efektu marchewki, nie robią się smugi. Krem jest wydajny, ma niską cenę. 
Tołpa Dermo Face, Sebio, Matujący krem korygujący niedoskonałości na dzień. Krem długo się wchłania, przez co na twarzy mamy lepką warstwę, no i z matowieniem też jest słabo. 
Energizujący peeling do twarzy Love Me Green. Konsystencja dość wodnista, ale jest wydajny, dodatkowo ma przyjazny skład. Pachnie bardzo przyjemnie i delikatnie oczyszcza skórę. 
Tołpa, by Mariusz Przybylski, Balsam - olejek do demakijażu twarzy. Zdecydowanie nie odpowiada mi taka forma demakijażu. Nie mogłam się przyzwyczaić do tej tłustej konsystencji. No i nie nadaje się do demakijażu oczu.
Płyn micelarny Avon Nutra Effects. Płyn bardzo dobry, używam go już od jakiegoś czasu i jestem zadowolona. Zmywa makijaż, nie szczypie w oczy i ma przystępną cenę. 
The Secret Soap Store maseczka do twarzy z olejem arganowymMaseczka dobrze nawilża, nie zatyka. Dzięki swojemu składowi - liczne oleje - maska nie podrażnia, a wręcz poprawia stan skóry.
Avon podkład matujący w musie „Idealna cera” to mój ulubieniec od dawna. Podkład ma lekką, puszystą konsystencję, ładnie pachnie i jest to jeden z niewielu podkładów, którego odcień idealnie zlewa się z moją cerą. 
Clarena, Anti Age Line, Kawiorowy peeling do twarzy i dermonaprawczy krem z witaminą U to zdecydowanie kosmetyki godne polecenia. Nie będę się dużo rozpisywać, ale oba kosmetyki działają tak jak mają działać. Plusem jest również to, że są dostępne w małych pojemnościach, które nie tylko nadają się na wyjazd, ale możemy je kupić w celu przetestowania kosmetyku - pełnowymiarowe produkty do tanich nie należą. 



4.Nivea Baby łagodny szampon i płyn do kąpieli 2w1 to płyn, którego używa prawie cała rodzina. Nie tylko do mycia, ale piorę w nim również przybory do kąpania naszego najmłodszego członka rodziny. 
Soraya Lactissima emulsja do higieny intymnej dla kobiet w ciąży. Chyba najgorszy kosmetyk jaki miałam. Ledwo udało mi się go zużyć, bo pojawiło się podrażnienie. Jedyny plus to wygodna pompka.
Tołpa Botanic, Czarna Róża, Odżywczy żel pod prysznic ma wszystko to lubię: ładny zapach, kremową konsystencję, dobrze oczyszcza ale nie wysusza. 
The Body Shop Coconut, Peeling do ciała z kokosem. Jestem fanką wszelkich peelingów. Niestety jw tym wypadku zapach nie jest taki jak sobie wyobrażałam. Skóra po tym peelingu jest miła w dotyku, gładka i miękka. Kosmetyk ma naładowany nawilżaczami skład, że skóra go pije i dlatego efekt po kąpieli jest powalający. 
Green Pharmacy, Szampon przeciwłupieżowy z cynkiem i dziegciem brzozowym. Szampon tak śmierdzi, że nie da się go używać. Niestety zapach utrzymuje się długo na włosach i nie da się go "zmyć" innym szamponem, więc słyszałam ciągle pytania czy ja zaczęłam palić. Darowałam go sobie. 


5.Soraya So Pretty! "Sunny Peach" Balsam do ciała, który kupiłam bo spodobało mi się opakowanie, niestety nie powala ani zapachem, ani nawilżeniem. Nie jest najgorszy, ale i nie zasługuje na to by kupić go ponownie.  
Tołpa odnawiające mleczko regenerujące to jeden z niewielu produktów tej marki, który przypadł mi do gustu. Skóra po regularnym stosowaniu rzeczywiście się odnawia. Staje się elastyczna, gładka i nawilżona. Mleczko pachnie przyjemnie, a używanie go jest higieniczne dzięki opakowaniu z pompką.
Love Me Green balsam do ciała z zieloną herbatą przede wszystkim nawilża , delikatnie napina skórę przez co wydaję się bardziej jędrna. Zapach bardzo specyficzny ale jednocześnie relaksujący i odprężający. Po za tym ma przyjemny skład i nie jest testowany na zwierzętach.
Clarena, Body Slim Line, Kawiorowy wyszczuplający balsam do ciała, który po prostu nawilża, lekko natłuszcza skórę, pozostawia miły zapach i to wszystko. Jednak dla mnie wystarczy.
Eveline Slim Extreme 4D, Intensywne serum redukujące tkankę tłuszczową z mocnym efektem chłodzącym, przez co nie polecam go stosować zimą, idealnie sprawdzi się za to latem. Co do efektów to nie zauważyłam żeby powodował natychmiastowe wyszczuplenie i to o jeden rozmiar nawet w połączeniu z dietą i ćwiczeniami. 
Mitchell and Peach krem do ciała o przyjaznym składzie i fajnym działaniu. Niestety zapach do mnie nie przemawia, ale to kwestia gustu. Cena jak za taki produkt moim zdaniem dość wysoka, jest też problem z dostępnością. Nasze spotkanie było więc przelotnym romansem.
Charmine Rose nawilżająca emulsja do stóp, która przeleżała na dnie mojej szafy. Konsystencja jest dość lejąca więc idealnie nadaje się do masażu, jednak spektakularnych efektów nie zauważyłam, a moje stopy raczej suche nie są. Za taką cenę warto poszukać czegoś innego. 
Palmers Cocoa Butter Formula Balsam brązujący do ciała. Jedno jest pewne balsam gwarantuje ładną opaleniznę, która potrafi się długo utrzymywać.
Beautybird Fly High żel do stóp z powalającym efektem chłodzenia i przyjemnym orzeźwiającym mentolowym zapachem. Sprawdzi się zwłaszcza kiedy stopy są zmęczone. Największym fanem żelu był mój mąż, dla mnie efekt chłodzący był zbyt intensywny.


6.Brocato Powerfix Spray utrwalający i nadający połysk. Nie jestem zwolenniczką wszelkiego rodzaju preparatów do włosów, które mają utrwalić fryzurę. Jednak ten jako jeden z niewielu dało się używać. Zapewnia utrwalenie oraz lśniący połysk przy tym nie obciążając włosów.
Bania Agafii balsam do włosów odżywczo-regeneracyjny. Lekka, ładnie pachnąca odżywka, która z włosami nie robi nic konkretnego poza nabłyszczeniem i ułatwieniem rozczesywania. Stymulacji porostu czy choćby zaprzestania wypadania, nie zauważyłam.
Ziaja Intensywna Pielęgnacja Włosów, Odżywka "Codzienna pielęgnacja jojoba". Odżywka świetna jak za taką cenę - włosy są gładkie i dobrze się rozczesują. Ja używałam jej do spłukiwania, bo obciążała moje włosy.
Lilla Mai naturalny antycelulitowy peeling algowy do ciała. Peeling algowy jest przeznaczony do całego ciała. Złuszcza, odżywia i regeneruje naskórek dzięki czemu wygładza i uelastycznia skórę. Ładnie pachnie, ma szklane opakowanie i przyjazny ekologiczny skład.

BingoCollagen 90% do pielęgnacji twarzy i ciała. Bardzo fajny produkt, który można używać samodzielnie lub możemy dodawać go do innych kosmetyków. U mnie sprawdził się głównie na rozstępach na brzuchu, skóra rozciągnięta po ciąży szybko stała się elastyczna i jej stan widocznie się poprawił. Cena regularna nie zachęca, jednak warto czekać na promocję.



Znacie te kosmetyki? Czy u Was też się sprawdziły? A może macie wśród nich innych ulubieńców niż ja? 
Poznaj nowość od GARNIER korygujący krem matujący i walcz z trądzikiem.

04:33

Poznaj nowość od GARNIER korygujący krem matujący i walcz z trądzikiem.

Moja walka z niedoskonałościami trwa już tak długo, że nawet zapomniałam od kiedy. Można by powiedzieć, że od zawsze. W tym czasie zdążyłam sprawdzić już wszystko począwszy od kosmetyków, zabiegów kosmetycznych na terapii hormonalnej skończywszy. Byłam niczym królik doświadczalny, który sprawdzał wszystko po kolei. Przywykłam do tego tak bardzo, że  dalej chętnie sprawdzam nowości, które wpadną mi w ręce. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją nowego kremu GARNIER





Jak zapewnia nas producent Korygujący Krem Matujący to produkt stworzony do walki z głównymi problemami cery trądzikowej, ze skłonnością do niedoskonałości. 

Krem powinien zapewnić nam:

  • Widoczne zwężenie porów,
  • Redukcję niedoskonałości i zaskórników,
  • Zmatowienie skóry,
  • Nawilżenie przez 24h. 










Zanim jednak dowiecie się czy krem się sprawdził, zdradzę Wam co spodobało mi się w tym kremie. Pierwsze co wpadło mi w oko to opakowanie. Wiem kremu nie kupuje się dla opakowania tylko dla zawartości, ale nie oszukujmy się w sklepie to właśnie opakowanie nas przyciąga i ma spory wpływ na nasz zakup. Dla mnie opakowanie kremu jest proste, estetyczne i przede wszystkim czytelne za to plus.



Kolejną ważną sprawą jest higiena. Strasznie nie lubię kiedy jestem zmuszona wkładać palce do opakowania z kosmetykiem, zresztą same wiecie jak jest. Fajnie, że ktoś o tym pomyślał. Krem znajduje się w miękkiej tubce, której zawartość wystarczy po prostu wycisnąć na palec. 

Co do samego kremu to pachnie ładnie, ale powiedziałabym ciut męsko. Jeśli chodzi o konsystencję to jest to lekka emulsja, która naprawdę szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Kosmetyk idealny na dzień pod makijaż. 
Zmatowienie skóry zauważyłam już od razu, z czasem zauważyłam że moja skóra stała się bardziej jednolita, a niedoskonałości mniej widoczne. Szkoda tylko, że witamina E oraz ekstrakt z borówki są na końcu składu. Nie mniej jednak obietnice producenta zostały spełnione i na pewno będę go używać w najbliższym czasie. 



Pojemność: 40 ml
Cena: ok. 19zł
Gdzie kupić? drogerie sieciowe oraz internetowe, niektóre hipermarkety. Z dostępnością nie powinno być problemu.

GARNIER Czysta Skóra i Essentials. Dołącz do testowania i walcz z trądzikiem!

04:25

GARNIER Czysta Skóra i Essentials. Dołącz do testowania i walcz z trądzikiem!

Witajcie! Ostatni czas nie był dla mnie zbyt przyjemny, ale o tym opowiem Wam innym razem. Dzisiaj będzie o testowaniu kosmetyków GARNIER. Otrzymałam je dzięki uprzejmości Pani Magdaleny, której dziękuję za wyrozumiałość i przemiły kontakt. 



W przesyłce znalazły się kosmetyki z serii Czysta Skóra (do cery tłustej ze skłonnością do niedoskonałości) oraz Essentials (do cery suchej i wrażliwej).  

Komplet kosmetyków obejmuje:
  •         Czysta Skóra - BB krem
  •         Czysta Skóra – Płyn micelarny
  •         Czysta Skóra - korygujący krem matujący
  •         Essentials – Nawilżający tonik witaminowy
  •         Essentials – Nawilżające mleczko do demakijażu



Jak wiecie mam cerę tłustą skłonną do niedoskonałości, więc za testowanie zabrałam się od razu. Najbardziej byłam ciekawa kremu  matującego oraz kremu BB, a o tym czy się sprawdziły opowiem Wam już niedługo.



A jeśli tak jak ja macie problemy ze swoją cerą, która jest tłusta i zmaga się z trądzikiem zapraszam Was do wspólnego testowania korygującego kremu matującego z serii Czysta Skóra. Aby go otrzymać dołącz do publicznych obserwatorów bloga i odpowiedz pod tym postem na dwa pytania:




Który owoc nawilża skórę, jednocześnie działając wygładzająco i pomagając zwalczyć zmiany? Oraz czego oczekujesz od idealnego kremu?


Na Wasze odpowiedzi czekam do środy 20.07.2016r. do końca dnia czyli godz. 24:00. Spośród wszystkich odpowiedzi wybrana zostanie najciekawsza, o czym poinformuje Was pod tym postem w piątek 22.07.2016r.


Powodzenia!



Uwaga! Krem korygujący trafia do Pani 

Magdaleny B. 


Czekam do poniedziałku na wiadomość: 

modjus@gmail.com

Lubisz ładne zapachy, a nie chcesz przepłacać? A może tak wybrać odpowiedniki perfum? Zobacz czy warto.

10:18

Lubisz ładne zapachy, a nie chcesz przepłacać? A może tak wybrać odpowiedniki perfum? Zobacz czy warto.

Hejka :) Ostatni czas nie należał do łatwych. Remont stanął w miejscu, a ja byłam chora i przykuta do łóżka. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło, bo będąc na L4 miałam czas na ogarnięcie kilku spraw weselnych. W tym samym czasie trafiła mi się współpraca z internetową perfumerią Perfumik.pl. Jest to perfumeria oferująca zamienniki perfum. Jak chyba każda z nas uwielbiam ładne zapachy i jak tylko mogę kupuję nowe perfumy. Niestety ceny oryginałów nie są niskie, więc czasem warto pomyśleć o tańszych odpowiednikach. Tylko czy taki wybór się opłaca? 


W ramach współpracy otrzymałam trzy perfumetki. Wybrałam dla siebie zapachy:

   • 054 (inspirowane zapachem GUCCI *ENVY ME*)
Zapach przyjemny, lekki, trochę zadziorny, ale nienachalny w sam raz do pracy, do szkoły. Raczej dla młodych dziewczyn.
Typ: słodko-kwiatowy
Nuta zapachowa: piwonia, jaśmin, chińska śliwka, granat, ananas, pieprz, piżmo, herbata, tek, drzewo sandałowe.

   • 089 (inspirowane zapachem CHLOE* CHLOE*)
Ta kwiatowa, subtelna kompozycja emanuje kobiecością i zmysłowością. Lekki, młodzieńczy zapach w stylu retro, cieszący się bardzo dużą popularnością.
Typ: kwiatowy
Nuta zapachowa: liczi, frezja, peonia, róża, magnolia, lilia,ambra, drzewo cedrowe.

   • 173 (inspirowane zapachem GUCCI* BAMBOO*)
Gucci Bamboo marki Gucci to kwiatowe perfumy dla kobiet. Koncepcja nowego zapachu Gucci to nowoczesna interpretacja ikony marki – bambusa. Silny i elegancki – to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i charakterystycznych elementów wzorniczych. Posiada naturalną odporność porównywalną do stali oraz niezwykłą delikatność w dotyku.
Drzewne ciepłe nuty pulsują i w nucie serca, i w głębi kompozycji. 
Intensywny sandałowiec, wanilia tahitańska oraz unikatowe akordy ambry kontrastują z nieodłączną kobiecością egzotycznych kwiatowych nut lilii Casablanca, kwiatów pomarańczy i delikatnego YlangYlang.


Perfumetki są zapakowane w tekturowe kolorowe opakowanka, mają  pojemność 33ml i kosztują 15 zł. To zdecydowanie mniej niż kosztują oryginalne perfumy o pojemności 30ml. 

Długo zastanawiałam się nad wyborem zapachów, ponieważ wybierałam je w ciemno. Zdecydowałam się kierować typem zapachu i wybrać zapachy kwiatowe i słodkie, czyli takie jak lubię. Wybrane zapachy trafiły idealnie w mój gust, a zdecydowanym hitem okazał się nr 054 na który polowałam już od jakiegoś czasu. Perfumetki są małe przez co zmieszczą się w każdej torebce, a ich zapach jest wyjątkowo trwały i utrzymuje się nawet cały dzień. Sięgając po perfumetkę do torebki czy szuflady czuję jej zapach już z daleka. Jestem naprawdę mile zaskoczona i zdecydowanie mogę je Wam polecić. Dodatkowo sklep Perfumik oferuje expresową wysyłkę - ja swoje perfumetki otrzymałam już na drugi dzień! To wszystko sprawia, że otrzymujemy wysoką jakość za niską cenę.




A Wy kupujecie oryginały czy wolicie odpowiedniki? Jakie są Wasze ulubione zapachy? A może jesteście chętni przetestować perfumetki od perfumerii Perfumik? 

Nailwear Pro+ AVON Plum Seduction

15:31

Nailwear Pro+ AVON Plum Seduction

Już dawno nie pokazywałam na blogu moich pazurków, więc pora nadrobić te zaległości. Jak wiecie jestem fanką wszelkiego rodzaju czerwieni i różu na paznokciach, chociaż chętnie sięgam i po inne kolory. Ostatnio zdecydowałam się na ciemną śliwkę *AVON PLUM SEDUCTION*, chociaż ciemne kolory nie do końca do mnie przemawiają. Długo się zastanawiałam nad tym kolorem, ale po nałożeniu lakier okazał się boski. 

Jeśli chodzi o jakość tych lakierów, to za 9 zł otrzymujemy całkiem fajny produkt. W zależności od intensywności wykonywania czynności domowych lakier zabezpieczony bazą utrzymuje się u mnie bez większych oznak zniszczenia nawet 10 dni. Mam tu na myśli rysy i wytarcia na końcach paznokcia. Konsystencja jest średnio gęsta, kremowa przez co lakier dobrze się rozprowadza na płytce paznokcia. Pierwsza warstwa nie jest równomierna i powstają smugi, ale po nałożeniu drugiej warstwy otrzymujemy zadowalający efekt. Ze zmywaniem nie ma najmniejszego problemu. 

Pędzelek płaski, równo przycięty, nakładanie lakieru nie sprawia trudności. Osobiście wolę jednak te pędzelki zaokrąglone i grube, które bardziej dopasowane są do płytki paznokcia. Lakier zaskakująco szybko schnie, chociaż nie jest to lakier szybkoschnący. 

Jeśli szukacie ładnego, ciemnego, eleganckiego lakieru z wręcz diamentowym połyskiem to szukacie właśnie tego. Lakier naprawdę świetnie się prezentuje na paznokciach, a do tego jest nie drogi. A Wy jakie lakiery lubicie? Znacie te z AVON'u?

AVON PLUM SEDUCTION

Poznaj mój sposób na zimowe chłody w wersi owocowej + wyniki konkursu

21:02

Poznaj mój sposób na zimowe chłody w wersi owocowej + wyniki konkursu

Witajcie! Czy Was też męczy ta nieustannie zmieniająca się pogoda? W sumie to lepiej późno niż wcale, że zima przyszła, ale ostatnio jest chyba chora i co chwilę przemienia się w wiosnę. Strasznie męczy mnie ta chora aplituda temperatur. By umilić sobie czas oczekiwania na nadejście ciepełka grzeje się w domku. Uwielbiam wylegiwać się w wannie, używając ładnie pachnących kosmetyków, a te z serii Tutti Frutii od Farmony z pewnością do takich należą. 

Specjalnie wybrałam dla siebie różne warianty zapachowe, by mieć możliwość porównania ich i przyznam szczerze była to świetna decyzja. Kosmetyki kupowałam przez internet idąc w ciemno za hasłem "Owocowa rozkosz, która zniewala zmysły i ciało". Hasło okazało się prawdziwe i jest to tak energetyczna, pobudzająca mieszanka, że aż chce się ją zjeść! Mniam...

Wśród kosmetyków, które wybrałam znalazły się:
  • peeling do ciała "Figi i Daktyle"
  • peeling do ciała "Kiwi i Karambola"
  • aromatyczna sól do kąpieli "Liczi i Rambutan
  • cukrowy peeling do ciała "Dojrzała Wiśnia i Orzeźwiająca Porzeczka"






Aromatyczna sól do kąpieli liczi i rambutan pachnie bardzo energetycznie i tropikalnie. Zapach wprowadza w doskonały nastrój, dzięki czemu możemy się zrelaksować. Sól myje i pielęgnuje, odżywia i regeneruje skórę. Zawiera chlorek sodu, krzemionkę oraz ekstrakty z liczi i rambutanu. Niestety jak dla mnie za szybko się kończy...  


Peeling do ciała kiwi i karambola oraz figi i daktyle to dla mnie żele peelingujące. Drobinki są dość duże, a konsystencja w sam raz. Dobrze się rozprowadza i delikatnie, ale skutecznie oczyszcza skórę. Zielony peeling jest cytrynowy i orzeźwiający, natomiast czerwony jest słodki i kuszący. Peelingi zamknięte są w małe, przeźroczyste plastikowe butelki z zamknięciem typu klik, dzięki czemu widać ich zużycie. Dodatkowo ich mały rozmiar sprawia, że idealnie nadają się do zabrania na wyjazd. Z pewnością sprawdzę inne warianty zapachowe. 


Cukrowy peeling do ciała wiśnia i czerwona porzeczka pachnie niczym pyszny domowej roboty dżem. Kryształki cukru doskonale masują ciało, witamina E je odżywia, a masło karite doskonale nawilża. Po kąpieli skóra jest głądka i przyjemna w dotyku. Peeling ma spore opakowanie, a przy tym jest wydajny, więc taki zakup wystarczy nam na dłuuugo.  


Seria Tutti Frutti od Farmony to bogactwo owocowych zapachów i kolorów. Świetne rozwiązanie zarówno latem kiedy chcemy się orzeźwić, jak i zimą kiedy chcemy poczuć ciepło lata. Jeśli natomiast lubicie zapachy czekolady, migdałów czy szarlotki to mam dla Was inną propozycję, którą pokażę niedługo. 


Uwaga! Zestaw kosmetyków z ostatniego konkursu trafia do Pani:

Marii Przewłockiej

Na dane do wysyłki czekam do 9 marca. Gratuluję!



Szukasz idealnego zestawu kosmetyków na prezent? Musisz koniecznie zobaczyć ten post!

07:59

Szukasz idealnego zestawu kosmetyków na prezent? Musisz koniecznie zobaczyć ten post!

Witajcie! Jak Wam minęły Walentynki? Jakieś szczególne plany były? U mnie bez rewelacji. Wydaje mi się, że w pewnym wieku człowiek przestaje jarać się Walentynkami, przecież każdego dnia kochamy tak samo. Dziś przychodzę do Was z postem o tajemniczym pudełeczku, które pojawiło się w ostatnim poście z nowościami. Pewnie nie trudno było się domyślić, że w środku znajdują się kosmetyki i to nie byle jakie... 


FEEL SO GOOD od The Body Shop to elegancko zapakowany zestaw kosmetyczny, który będzie idealnym prezentem dla kobiety w każdym wieku. Mi sprawił ogromną radość, a moja mama (po 60-dziesiątce) stwierdziła, że też by taki chciała. Zestawy mają różne wersje zapachowe (kolorystyczne), oraz różną zawartość - różnią się ilością kosmetyków wewnątrz. Mój zestaw jest kokosowy i zawiera 5 sztuk w tym: kremowy żel pod prysznic, mydło, kremowy peeling, masło do ciała, oraz myjkę w pasującym kolorze. Jak dla mnie jest to prawdziwy nięzbędnik każdej kobiety.


Kolorystyka zestawu utrzymana jest w odcieniach brązu i beżu, zdecydowanie kojarzy się z orzechem kokosowym, który po przełamaniu jest jasny w środku. Dla mnie połączenie idealne. Kosmetyki z zestawu przeznaczone są do skóry normalnej i suchej. 


Myjki używam raczej z mydłem niż z żelem, jakoś tak jest mi wygodniej. Mydło do ciała pachnie egzotycznym kokosem. Delikatnie oczyszcza i nawilża skórę pozostawiając na kokosowy zapach. Zawiera certyfikowany olejek kokosowy.


Kremowy żel pod prysznic i do kąpieli jest naprawdę gęsty i w miarę dobrze się pieni. Co prawda zapach nie jest cudowny, ale naturalny. Żel pozostawia skórę miekką, gładką i czystą. Nie zawiera mydła, ma właściwości nawilżające i pozostawia skórę pachnącą prawdziwym kokosem. Idealnie sprawdzi się na wyjeździe, kiedy nie chcemy ze sobą zabierać dodotkowego kosmetyku nawilżającego. Również zawiera olejek kokosowy.


Peeling to istna gęsta kokosowa pianka. Pachnie pysznie, doskonale złuszcza martwy naskórek i sprawia, że skóra staje się miękka i gładka. Jedyny minus peelingu to jego wydajność, niestety szybko się kończy... zbyt szybko.


Masełko przeznaczone jest do skóry normalnej i suchej. Zawiera masło shea, masło kakaowe oraz olejek kokosowy. Doskonale nawilża, odżywia i zmiękcza skórę. Skóra pozostaje mieka i jedwabiście gładka przez długi czas. Radzi sobie nawet z ekstremalnie suchą skórą.  


Co prawda zestaw w normalnej cenie to spory wydatek, ale warto polować na promocję i kupić go nawet do -50% taniej. Opłaca się zwłaszcza, że zestaw wychodzi taniej niż kupowanie pojedynczych kosmetyków. Jeśli chcemy kogoś zaskoczyć i wręczyć mu fajny zestaw to naprawdę warto zastanowić się nad jego zakupem. Ja z pewnością jeszcze kiedyś skuszę się na jakiś zestaw w przyjemnej wersji zapachowej, ten był prawdziwym strzałem w 10!
URIAGE Hyseac mój sposób na niedoskonałości!

10:20

URIAGE Hyseac mój sposób na niedoskonałości!

Witajcie! Jakiś czas temu udało mi się załapać na testowanie kosmetyków od URIAGE. Wybrałam dla siebie serię Hyseac, ponieważ jak wiecie mam upartą tłustą cerę z niedoskonałościami. Życie z nią nie jest łatwe, nawet jak dbasz o nią systematycznie coś potrafi Ci "wyskoczyć" i popsuć plany. Obstawiam, że niejedna z Was ma ten sam problem. W mojej długiej już walce z "nimi" (niedoskonałościami) mam już spore doświadczenie, ale zawsze chętnie sprawdzam różne nowości...



Pielęgnacja Hyseac to tradycyjnie 3 kroki codziennej pielęgnacji skóry tłustej i mieszanej:
  • Krok 1 skuteczne oczyszczanie skóry. Dla siebie wybrałam Wodę Micelarną.
  • Krok 2 stosowanie odpowiedniego kremu. Wybrałam nowość krem 3-regul.
  • Krok 3 stosowanie pielęgnacji uzupełniającej. Jako pielęgnację uzupełniającą wybrałam nowość pastę SOS. 
Oprócz kosmetyków w pudełku znalazłam kalendarz na 2016 rok, legendarną już wodę termalną, oraz ulotkę z wszystkimi kosmetykami z serii Hyseac

uriage woda micelarna

Zacznę od chyba najbardziej znanego kosmetyku marki URIAGE jakim jest woda termalna. Myślę, że nie tylko ja lubię jej używać zwłaszcza latem. Woda jest unikalna ze względu na swój skład jest zwana "wodą skóry", nie wymaga osuszania, działa łagodząco i regenerująco na skórę, nawilża i tworzy warstwę ochronną. Myślę, że to obowiązkowy kosmetyk w naszych torebkach. 

uriage woda termalna

Jak już pisałam wielokrotnie jestem wielką fanką wody micelarnej i właśnie taką opcję wybrałam dla siebie jako pierwszy krok pielęgnacji. Woda ma dość sporą pojemność - 500ml i jest naprawdę wydajna, więc takie opakowanie wystarczy na baaardzo długo. Stworzona na bazie wody termalnej wzbogacona o ekstrakt z zielonego jabłka o działaniu seboregulującym. Jest bardzo delikatna, nie podrażnia, nie wysusza i nie szczypie w oczy a przy tym dobrze zmywa makijaż - nie ma problemu nawet z tuszem do rzęs. Skóra po użyciu jest zmatowiona i gładka, ale nie daje efektu "ściągnięcia". Pachnie delikatnie i bardzo przyjemnie




Jako drugi krok pielęgnacji wybrałam krem 3-REGUL, który jest nowością. 
Krem jest hipoalergicznyniekomedogenny i beztłuszczowy. Jest bardzo lekki, a skóra po nim jest niczym pupka niemowlaka - gładka, mięciutka i pachnąca. Głupio to zabrzmi, ale lubię się po niej głaskać, nie przypominam sobie, żeby jakiś inny produkt dawał taki efekt, coś w rodzaju specjalnej powłoki, która utrzymuje się przez całóy dzień. Po dłuższym stosowaniu koloryt się wyrównał - zniknęły zaczerwienienia, a pory stały się mniej widoczne. Krem daje całodniowy efekt zmatowienia, oraz nadaje się pod makijaż. 

uriage krem 3-regul

Jako pielęgnację dodatkową wybrałam pastę SOS, która również jest nowością. Zawiera olej z drzewa herbacianego oraz zieloną glinkę o działaniu ściągającym i antyseptycznym. Pasta działa na zmiany punktowe przyspieszając ich dojrzewanie. Jest lekko szarawa za sprawą dodatku glinki. Przed pierwszym nałożeniem pasty zbierałam się w sobie, spodziewałam się bowiem szczypania, efektu ściągnięcia czyli samych nieprzyjemnych wrażeń. Wszystko to okazało się zbędne, po nałożeniu pasty nie czułam nic negatywnego. Po jednej nocy zmiany stały się mniej czerwone, a po dwóch nocach niewidoczne. Używałam jej zaledwie 4 razy na kilka zmian, ale od wyleczenia tamtych zmian nie mam potrzeby jej używać, a to dobry znak. 

uriage pasta sos

Kalendarz już postawiłam na biurku. Każdy miesiąc to inny kolor i kosmetyk z innej linii. Patrząc na niego czuje się jak prawdziwa blogerka kosmetyczna :)





Podsumowując: linia Hyseac to idealna pielęgnacja dla mnie. Jeśli masz tłustą lub mieszaną cerę i borykasz się z niedoskonałościami to te produkty sprawdzą się również u Ciebie. Używanie tych kosmetyków to prawdziwa przyjemność, skóra tłusta zasługuje na delikatną pielęgnacje bez toników z alkoholem, czy preparatów z kwasem salicylowym, które u mnie powodowały wysuszenie i pieczenie skóry. Zdecydowanie sięgnę po nie ponownie, są delikatne i skuteczne. 


A na koniec jeszcze wyniki ostatniego konkursu. Bon H&M trafia do Pani:

Doroty Laskowskiej.

Gratuluję i czekam 3 dni na dane do wysyłki.