Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Hagi Phases 2 cykloczuły krem do twarzy 3.Koniec cyklu

12:06

Hagi Phases 2 cykloczuły krem do twarzy 3.Koniec cyklu

Słyszałyście kiedyś o pielęgnacji dopasowanej do kobiecego cyklu? Marka Hagi opracowała trzy cykloczułe kremy do twarzy Phases na fazę menstruacyjną, folikularną i lutealną. Jest to związane z ciałopozytywną kampanią marki pod hasłem "cykloczułość". Ta inicjatywa ma na celu wspieranie kobiet w uważnym obserwowaniu zmian zachodzących w ich ciałach i reagowaniu na nie w zgodzie z naturalnym rytmem cyklu. 

hagi krem

Trzy fazy w miesiącu

Marka Hagi stworzyła Phases z myślą o potrzebach naszej skóry w zależności od fazy, w której się znajdujemy. Ten cykl można podzielić na trzy fazy: menstruacyjną, folikularną I lutealną. Każda z nich charakteryzuje się inny stanem emocjonalnym i cielesnym. W fazie folikularnej mamy dużo energii, jesteśmy gotowe do działania i czujemy się atrakcyjne. W fazie lutealnej i menstruacyjnej zwalniamy, bywamy zmęczone, a nasz nastrój się pogarsza. Z wulkanu pozytywnej energii możemy przemienić się w wybuchowy wulkan wyrzucający wszystko i wszystkim :)

Tak jak zmienia się nasze samopoczucie, zmieniają się również potrzeby naszej skóry. Wraz ze zmianą cyklu na naszej skórze pojawiają się wypryski, mamy problem z nadmierną produkcją sebum czy skórą wysuszoną. Marka zbadała hormony w danej fazie i tak powstały formuły trzech kremów. 

Phases 1 - cykloczuły krem na fazę menstruacyjną (1-7 dzień cyklu)

Wahania hormonów podczas miesiączki często prowadzą do przesuszenia i podrażnień skóry. Na szczęście Phases 1 staje na straży Twojego piękna! Delikatna formuła bogata w nawilżające składniki przywraca skórze utraconą miękkość i gładkość. Dodatkowo, Phases 1 koi zaczerwienienia, poprawia ogólną kondycję skóry i wzmacnia jej mikrobiom dzięki prebiotykom. Badania przeprowadzone przez Hagi po dwóch cyklach stosowania potwierdziły aż 50% wzrost nawilżenia!

Phases 2 - cykloczuły krem na fazę folikularną (8-14 dzień cyklu)

Pożegnaj się z miesiączką i powitaj promienną cerę! Faza folikularna, bogata w estrogeny, sprzyja produkcji kolagenu i kwasu hialuronowego, zapewniając skórze naturalne nawilżenie. Phases 2 idealnie wpisuje się w ten czas – działa jak odżywczy superfood, pielęgnując i odżywiając Twoją cerę. Elastyczność, wygładzenie i promienny blask – to efekty, których możesz się spodziewać! Dodatkowo, zawarty w Phases 2 synbiotyk – połączenie pre- i probiotyków – wzmacnia naturalny mikrobiom skóry, zapewniając jej zdrowie i piękno.

Phases 3 - cykloczuły krem na fazę lutealną (15-28 dzień cyklu)

Po owulacji poziom estrogenów i progesteronu zaczyna spadać, co może prowadzić do zmian trądzikowych, szczególnie w okolicy żuchwy i linii włosów. Phases 3 to Twój sprzymierzeniec w walce z niedoskonałościami! Delikatna formuła łagodzi stany zapalne, reguluje produkcję sebum i wyrównuje koloryt cery. Dodatkowo, Phases 3 chroni skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Badania po dwóch cyklach stosowania potwierdziły 25% spadek wydzielania sebum! Phases 3 – poczuj komfort i piękno w fazie lutealnej!

W moje ręce trafił krem cykloczuły na Koniec cyklu. Na co dzień zmagam się z problemami z cerą i ten krem najlepiej odpowiada jej potrzebom.

hai krem


OPAKOWANIE, KONSYSTENCJA, ZAPACH I CENA

Krem zamknięty jest w estetycznej tubce z aplikatorem z pompką. Przyznam, że ta wersja kolorystyczna podoba mi się najbardziej spośród dostępnych trzech. Całość prezentuje się bardzo korzystnie. Konsystencja jest raczej zbita, niby lekka, ale krem ciężko się rozprowadza. W moim wypadku krem sprawdził się tylko na noc. Zapach taki typu kosmetyków aptecznych, taki bliżej nieokreślony. Jeśli chodzi o cenę, to tanio nie jest - w standardowej cenie 119 zł. Warto szukać promocji, wtedy kupimy go za około 75 złotych. Bez problemu znajdziemy go w większości drogerii internetowych. Niestety, jeśli chcemy mieć krem na każdą fazę, to pielęgnacja będzie nas kosztować co najmniej 225 złotych (75złx3szt.) Według mnie - nie warto.

hagi krem

Moim zdaniem

Krem trafił do mnie już dawno i jakoś zapomniałam o nim wspomnieć. Ucieszył mnie fakt, że trafił mi się numer 3, bo moja skóra przetłuszcza się i ma problemy z niedoskonałościami. Krem (jak chyba nawet widać na zdjęciach) ma ciężko rozsmarowującą się konsystencję. W przypadku mojej skóry nie sprawdził się na dzień, dałam radę używać go tylko na noc. Na skórze pozostawiał lekką białą poświatę, przypomina mi pewien krem z dawnych lat. Na co dzień nie nakładam makijażu, ale z tego, co czytałam u innych dziewczyn, krem się totalnie nie sprawdzał. Na noc pełnił u mnie funkcję trochę maseczki, przyznam się, że nakładałam go byle jak i w takiej ilości, żeby szybko się skończył. Nadmiar wcierał się w poduszkę, a rano skóra była całkiem ok. Sama nie wiem czy coś w kremie mi się podobało oprócz opakowania... Cieszę się, że miałam okazję go przetestować, ale nie jest to kosmetyk, po który sięgnę ponownie. 

Znacie markę Hagi? Używacie ich kosmetyków? Możecie polecić coś godnego uwagi?

Masełko do skórek potrzebny czy zbędny kosmetyk? + Recenzja masełka Silcare - Unique - Soft Touch

01:00

Masełko do skórek potrzebny czy zbędny kosmetyk? + Recenzja masełka Silcare - Unique - Soft Touch

Pamiętam, jak wiele lat temu zaczynałam swoją blogową przygodę. Tematyka mojego bloga kręciła się wówczas wokół paznokci i wszystkiego, co z nimi związane. Powracając nieco do korzeni, dzisiaj post związany z tematyką, która jakże jest mi bliska - będzie masełko do skórek.

Na rynku aktualnie mamy wysyp różnego rodzaju masełek do skórek. Są wersje gold, miodowe, orientalne, zabezpieczające, kokosowe... Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że jest ich tak dużo. Co ciekawe rozstrzał cenowy pomiędzy nimi jest spory od około 9 do nawet 50 złotych! Skupmy się jednak na tym, co nam daje masełko do skórek? Czy warto je kupić? 

Na pierwszy ogień wzięłam wersję za 9 złotych Silcare - Soft Touch Masełko do skórek

Zdaniem producenta: „Masełko do skórek – Cuticle Butter Soft Touch to delikatny dotyk nawilżenia, dzięki któremu Twoje dłonie zyskają zdrowy i piękny wygląd. Preparat zapobiega wysychaniu skórek wokół paznokci, zmiękcza je i natłuszcza, chroniąc przy tym przed czynnikami zewnętrznymi (pogoda, detergenty).  Łagodny, mleczny, przyjemny zapach idealnie współgra z nieocenionymi właściwościami masełka".

masełko do skórek

OPAKOWANIE, KONSYSTENCJA, ZAPACH I CENA

Masełko zamknięte jest w malutkim, zgrabnym słoiczku z zakrętką. Wygląda bardzo solidnie i dość elegancko. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że to balsam do ust. Pod zakrętką znajdziemy folię zabezpieczającą, która zabezpiecza zawartość tak, by nikt tam nie zaglądał przed nami. 

Konsystencja jest treściwa, gęsta i zbita. Aplikacja kosmetyku jest sprawna, dzięki swojej tłustej konsystencji masełko dobrze się rozprowadza. Kolor jest przyjemny, nieco brzoskwiniowy.

masełko do skórek

Zapach jest ciekawy. Jest to taki lekko mleczny, ciepły aromat przyjemnie otulający. Myślę, że wiecie, co mam na myśli. Po aplikacji pozostaje on na skórze przez jakiś czas. Fajnie, bo jest on naprawdę przyjemny. 

Pojemniczek ma pojemność 12 ml, a jego cena to około 9 złotych. Do nabycia w wielu drogeriach internetowych.

Składniki aktywne jakie znajdziemy w masełku:

  • mocznik – znany ze swoich właściwości zmiękczających i złuszczających,
  • olej rycynowy – pozostawia warstwę okluzyjną na skórze i paznokciach,
  • masło Shea – delikatnie natłuszcza, chroni przed przesuszeniem, łagodzi podrażnienia,
  • gliceryna – działa okluzyjnie, ujędrniająco, regenerująco oraz natłuszczająco.
"Nie zawiera: silikonów, MIT i MCIT,  glikoli, trietanoloaminy, konserwantów uwalniających formaldehyd (DMDM Hydantoin)".


Moja opinia

Niewątpliwie najpopularniejszym kosmetykiem do rąk jest po prostu krem do rąk. Czy jest nam więc potrzebne takie masełko? To zależy. Jeżeli lubicie kremy do rąk i macie go ze sobą zawsze w torebce to pewnie ten kosmetyk okaże się zbędny. Jeśli jednak tak jak ja nie lubicie nakładania kremu do rąk i tego efektu tłustych łapek to polubicie ten produkt. Masełko fajnie się rozprowadza, trochę długo wchłania, ale do przeżycia w końcu nie nakładamy go na całe dłonie. Skórki po użyciu są wyraźnie miękkie i odżywione co sprawia, że wyglądają lepiej. Wiadomo, używając silnie regenerującego kremu, otrzymamy pewnie podobny efekt. Jednak tu mamy działanie bardziej "miejscowe". Warto wspomnieć o jego super wydajności - smarujesz, smarujesz, a ono nadal jest.

Podsumowując


Masełko Silcare jest ciekawym kosmetykiem. To czy warto go mieć, zależy od tego, czy używa się na co dzień kremu do rąk, czy też nie. Dla mnie fajna opcja, która jest wygodniejsza w użyciu niż krem.

A Ty co sądzisz o masełku do skórek? Używasz czy nie?
Green Pharmacy, Rozgrzewający olejek do masażu - zatrzymaj się na chwilę i zrelaksuj

08:14

Green Pharmacy, Rozgrzewający olejek do masażu - zatrzymaj się na chwilę i zrelaksuj

Odkryj moc masażu i aromaterapii w zaciszu własnego domu! Pozwól rozpieścić swoje ciało i umysł relaksującym masażem i aromaterapią. Chociaż luksusowe ośrodki SPA kuszą bogatą ofertą, z dobrodziejstw tych zabiegów możesz skorzystać również we własnym domu. Wystarczy kilka starannie dobranych kosmetyków, by stworzyć atmosferę sprzyjającą odprężeniu i wyciszeniu. Co ważne możesz korzystać z tych dobrodziejstw tak często jak tylko chcesz, a i tak nie uszczupli to Twojego portfela. 

Domowe SPA możesz urządzić sobie kiedy tylko masz na to ochotę. Wystarczy mieć pod ręką świece zapachowe i olejek do masażu. Moim ulubionym od wielu lat jest rozgrzewający olejek od Green Pharmacy. Lubię zapach, smak i kolor pomarańczy, dlatego towarzyszy mi ona przez cały rok w różnej formie.

green pharmacy olejek do masażu

Temat domowego SPA to temat dość obszerny i myślę, że omówimy go szczegółowo kiedy indziej. Dzisiaj skupimy się na samym olejku do masażu. Pomijając już kwestię kąpieli w wannie z dodatkiem różnego rodzaju olejków, soli itp. dobrze jest dysponować prywatnym masażystą. Wcale nie musi być dyplomowany - nasz partner wystarczy. Oczywiście masaż możemy wykonać samemu, jednak przyjemniej jeżeli robi to bliska osoba. 


Opakowanie, konsystencja, zapach i cena

Olejek zamknięty jest w plastikowej, ciemnej butelce z małą zakrętką. Butelka jest przeźroczysta, więc dokładnie widać ile produktu nam jeszcze zostało. Niestety zakrętka jest trochę mała, przez co nie jest wygodna w użyciu kiedy mamy tłuste ręce. Otwór dozujący jest niczym nie ograniczony, więc trzeba uważać przy wylewaniu olejku - można tutaj przesadzić. Na opakowaniu znajdziemy wszelkie niezbędne informacje. 

green pharmacy olejek

Konsystencja jest typowa - wodnista. Olejek po użyciu pozostawia na skórze delikatnie tłustą warstwę, ale ta wchłania się i skóra sprawia wrażenie dobrze nawilżonej i gładkiej. 

Zapach jest największym plusem tego olejku - czuć pomarańcze, która dodatkowo dzięki swoim właściwościom łagodzi napięcia mięśniowe. Nie bez powodu jest to najczęściej wybierany olejek zapachowy, który doskonale odpręża i wprowadza w dobry nastrój. Dodatkowo w składzie znajdziemy olejek migdałowy, cynamonowy i z pieprzu czarnego. To wszystko sprawia, że jest bardzo przyjemnie. 

W ofercie promocyjnej kupimy olejek za około 10-12 złotych. Standardowo kosztuje około 15- 18 zł. Na szczęście jak przystało na olejek, jest on wydajny. 


green pharmacy

Moim zdaniem

W natłoku codziennych obowiązków często zapominamy o tym, jak ważne jest dbanie o siebie. Ciągły stres, brak snu i niezdrowa dieta negatywnie wpływają na nasze samopoczucie, a co za tym idzie - na jakość życia. Na szczęście istnieje prosty sposób na poprawę nastroju i odzyskanie równowagi - masaż. Naprawdę wystarczy olejek do masażu, by cieszyć się błogimi chwilami. Jeśli mamy kogoś pod ręką kto wykona masaż to fajnie, jeśli nie to trudno. Liczy się to by mieć chwilę dla siebie. Masaż przy użyciu olejku to świetna okazja na przyjemną sesję aromaterapeutyczną. Jeśli chcesz się odprężyć w domowym zaciszu to koniecznie wypróbuj ten olejek.


Jaki jest Twój ulubiony olejek do masażu? Znasz rozgrzewający olejek Green Pharmacy? Co o nim sądzisz?


Ten post nie jest w żaden sposób sponsorowany. 

Ettang Cook Pack kolorowe maseczki The Fresh Red Yellow Black White Rubber Mask gumowe maseczki jednorazowe do zrobienia w domu

08:57

Ettang Cook Pack kolorowe maseczki The Fresh Red Yellow Black White Rubber Mask gumowe maseczki jednorazowe do zrobienia w domu

Marki kosmetyczne cały czas prześcigają się w pomysłach na zaprezentowanie konsumentom niezwykłych sposobów użycia zwykłych kosmetyków. Nie będę ukrywać, że lubię zarówno ładne kolorowe opakowania jak i niestandardowe sposoby "podania" kosmetyków. Tak też było w przypadku maseczek marki Ettang.

maseczki ettang

Kilka lat temu miałam okazję przetestować jedną z wersji tej maseczki, ale robiąc zakupy jakiś czas temu nadarzyła się okazja, więc wzięłam od razu wszystkie dostępne wersje kolorystyczne. Aktualnie widziałam, że zamiast wersji żółtej mamy wersję niebieską "ICE" (myślę, że to jakaś wersja chłodząca). Kto wie może zdecyduje się jeszcze na nią. 

Wracając do maseczek są to takie maseczkowe sałatki. Spójrzcie tylko na te opakowania z miskami pełnymi owoców i warzyw. Wyglądają przepysznie. W opakowaniu głównym znajdziemy dwie saszetki z różnymi formułami oraz szpatułkę przeznaczoną do ich wymieszania. Całość stylizowana jest na sałatkę tak więc w większej saszetce mamy główne składniki, natomiast w mniejszej dressing. Zawartość obu saszetek przekładamy do opakowania głównego i mieszamy dołączoną szpatułką. Co ciekawe opakowanie główne ma szerokie, rozkładane dno dzięki czemu samodzielnie stoi. Jeśli jednak wolimy możemy połączyć składniki w dowolnej miseczce.

Ettang - co to za marka?

Ettang to płudniowokoreańska marka, która oznacza „Ziemia, na której żyjesz”. Warto wspomnieć, że tworzy ona kosmetyki stosując zasady poszanowania środowiska i człowieka. Dlatego przywiązuje takie znaczenie do jakości stosowanych składników, a nie do opakowań. Stąd też maseczki Cook Pack wyglądają obłędnie. Marka specjalizuje się w produktach do pielęgnacji skóry opartych na naturalnych składnikach. Produkty Ettang są wolne od parabenów, sztucznych barwników i zapachów. Celem marki jest dostarczenie konsumentom produktów, które w domu gwarantują profesjonalne efekty jak z salonu kosmetycznego.

Gdzie kupić?

Co jakiś czas widzę, że pojawia się w Douglasie, widziałam je w różnych drogeriach internetowych oraz na Amazonie. Warto szukać promocji - kupimy je wówczas za około 15 złotych, standardowo to wydatek 30-35 złotych za sztukę!

maseczka ettang

Główna formuła ma kolor, który widnieje na opakowaniu oraz jest gęsta, natomiast ta mniejsza jest biała oraz rzadka. Większa saszetka ma 40g, mniejsza 5g jest to zdecydowanie za duża pojemność by maseczka była jednorazowa... Spokojnie wystarczyłaby nawet na kilka razy. Maseczki Cook Pack to maski gumowe. Po nałożeniu na twarz zastygają, by następnie zdjąć je z twarzy. Jednak nie schodzą z twarzy jak maseczki peel-off w całości, a raczej po kawałkach. Po nałożeniu na twarz miałam wrażenie jak by trzymała tam silikon.

Maseczki po przygotowaniu jest całkiem sporo i żal ją wyrzucać (jest jednorazowa). Niestety jeśli nałożymy jej grubszą warstwę, to musimy później co najmniej pół godziny czekać, aż zaschnie... Ale z drugiej strony jak jej aż tyle wyrzucić... Źle to jest pomyślane. 

Przejdźmy teraz do najważniejszego czyli opisu poszczególnych maseczek.

The Fresh Red Rubber Mask

ettang maseczki

Maseczka w kolorze czerwonym ma działanie nawilżające, ujędrniające, poprawiające koloryt skóry. Przeznaczona jest ona do skóry pozbawionej blasku i energii. Przywraca zdrowy i promienny wygląd, odżywia poszarzałą skórę i doskonale nawilża.

Maska ma piękny rubinowy kolor i mieni się jak by miała brokatowe drobinki. Po wymieszaniu z białą formułą kolor staje się mniej intensywny, ale dalej jest piękny. 

maseczka ettang red

W składzie znajdziemy ekstrakty z granatu, pomidorów, truskawek i papryki oraz kwas hialuronowy. 

Na początku dodam, że mając którąkolwiek z maseczek na twarzy czułam się jak bym miała silikon położony :) Takie dziwne uczucie. Jednak muszę przyznać, że maseczki działają całkiem dobrze. Efekty widoczne i odczuwalne są zaraz po zdjęciu. Nie zauważyłam jakiś znaczących różnic w efektach pomiędzy nimi. Dla mnie każda z nich ma takie samo działanie. Po użyciu każdej z nich skóra faktycznie jest wyczuwalnie nawilżona, maska jak by tworzy taką barierę. Skóra jest ładnie wygładzona i by wypoczęta. Nabiera świeżości i blasku. Bardzo fajne uczucie.

The Fresh Black Rubber Mask

the fresh rubber mask

Maska w kolorze czarnym ma działanie nawilżające, detoksykujące, łagodzące i normalizujące. Jest odpowiednia do skóry zmęczonej. Tak jak poprzednia wersja, produkt ten ma przywrócić skórze zdrowy i promienny wygląd. Dodatkowo odżywić poszarzałą skórę i doskonale ją nawilżyć.

W przypadku tej maski główny składnik jest czarny i również się mieni, po dodaniu "dressingu" staje się ciemnoszara. 

maska czarna

Maska zawiera w swoim składzie między innymi: czarny sezam, bakłażan, morwę, które mają działanie kojące i odżywcze.

Biorąc pod uwagę kolor powiedziałabym, że ta wersja maski powinna być mocna. Jednak wcale tak nie jest. Skóra po użyciu jest delikatna. Jest to maseczka do skóry zmęczonej, czyli takiej jak moja. Jednak nie wiem czy jej działanie jest jakieś super lepsze od pozostałych wersji. W tym wypadku skóra po użyciu również jest promienna i odświeżona.

The Fresh White Rubber Mask 

ettang rubber mask


Maska zawiera w swoim składzie między innymi: jajko, kalafior, gruszki, banana, ziemniaki, które mają działanie wyrównujące koloryt i rozjaśniające matową skórę.

Produkt przywraca skórze zdrowy i promienny wygląd. Dodatkowo odżywia poszarzałą skórę i doskonale ją nawilża. Czyli dokładnie tak jak pozostałe wersje maseczki.

maseczka ettang

Jeżeli chodzi o wersję białą to zawartość oby saszetek jest po prostu biała i po zmieszaniu naprawdę wygląda to jak typowy silikon, który większość z nas kojarzy. Działanie podobne jak w przypadku pozostałych maseczek, jednak tutaj mam wrażenie, że skóra ma delikatnie wyrównany koloryt. Maseczka jak by neutralizuje plamy na skórze. Być może przy dłuższym stosowaniu raz na jakiś czas koloryt skóry zostałby wyrównany. Fajna opcja do sprawdzenia.

The Fresh Yellow Rubber Mask

ettang mask

Świeże składniki żółtej maseczki to miód, ananas, mango oraz papaja,  które mają działanie nawilżające i delikatnie złuszczające. Ta maseczka również przywraca skórze zdrowy i promienny wygląd.

W przypadku tej maseczki nie zauważyłam specjalnych właściwości, którymi wyróżniałaby się spośród pozostałych. Działanie złuszczające praktycznie nie zauważalne, ale za to nie wystąpiło żadne podrażnienie. Skóra po użyciu jest pełna blasku i nawilżona.

ettang maseczka

Podsumowanie: Chociaż wydaje się, że maseczki działają tak samo to nie jest to prawdą. Każda z nich ma działanie nawilżające i przywracające blask poszarzałej skórze. Każda z maseczek ma również działanie dodatkowe, które jest inne dla każdego koloru. Czerwona -ujędrniająca, biała - wyrównująca koloryt , czarna - detoksykująca, żółta - złuszczająca. Z racji tego, że ostatnio nie mam większych problemów skórnych jestem zadowolona z działania maseczek i pewnie kupię je jeszcze kiedyś. 
I tutaj warto wspomnieć, że gdyby nie były to maseczki jednorazowe to można by stosować je na zmianę w zależności od preferencji. Niestety tak nie jest i tak mamy maseczki jednorazowe, które kosztują na promocji 15 złotych za sztukę. Przy zakupie czterech maseczek wychodzi około 60 złotych!! Pomijam fakt, że standardowa cena to ponad 30 złotych... Do okazjonalnego stosowania ok, ale na dłuższą metę są nie ekonomiczne. 

Znacie markę Ettang? Co sądzicie o ich kosmetykach?

Elfa Pharm Serum Łopianowe przeciw wypadaniu włosów z aktywatorem wzrostu oraz Green Pharmacy olejek łopianowy z czerwoną papryką. Czy warto je kupić?

03:47

Elfa Pharm Serum Łopianowe przeciw wypadaniu włosów z aktywatorem wzrostu oraz Green Pharmacy olejek łopianowy z czerwoną papryką. Czy warto je kupić?

Jeżeli jesteście włosomaniaczkami to pewnie już nie raz zetknęłyście się z serum łopianowym od Elfa Pharm oraz olejkiem łopianowym Green Pharmacy. To dwa kosmetyki, które dostępne są na rynku od naprawdę dawna. Serum z tego co udało mi się sprawdzić od 10 lat, natomiast olejek od około 12 - aktualnie doczekał się odświeżenia. Jeśli jednak są one dla Was nowością warto zwrócić na nie uwagę. 

Na wstępnie wspomnę, że serum stosowałam razem z olejkiem przez około 1,5 miesiąca. Serum używałam codziennie, natomiast olejek 1 raz w tygodniu, czasem zdarzało się częściej tak dla podkręcenia efektu :) W przeciągu 10 lat kiedy oba kosmetyki dostępne są na rynku miałam okazję powracać do nich kilka razy. 

Elfa Pharm Serum Łopianowe przeciw wypadaniu włosów z aktywatorem wzrostu

Producent obiecuje, że serum dzięki zawartości enzymów pobudza krążenie, odżywiając cebulki włosowe co zapobiega wypadaniu włosów. Składniki olejku zapobiegają występowaniu łupieżu i odbudowują strukturę włosów. 

serum łopianowe elfa pharm

Opakowanie, cena, zapach i konsystencja

Serum zamknięte jest w wygodnej plastikowej buteleczce z atomizerem. Dzięki temu, że buteleczka jest przeźroczysta widać ile produktu jeszcze zostało. Buteleczka znajduje się w estetycznym kartoniku, wewnątrz znajduje się również ulotka. Na opakowaniu znajdziemy podstawowe informacje takie jak sposób użycia. Jeżeli chodzi o kosmetyki (zwłaszcza te w formie wodnistej) jestem zwolenniczką formy spray'u, a nie wylewania jak w przypadku olejku - zdecydowanie trudniej jest wówczas dozować produkt. 

serum łopianowe

Serum kupimy bez problemu w wielu drogeriach czy sklepach zarówno stacjonarnie jak i w intenecie. Standardowa cena za olejek to około 12 złotych, jednak widziałam go ostatnio na promocji za 8 złotych!

Kosmetyk pachnie średnio, jest to zapach specyficzny taki intensywnie ziołowy. Zdecydowanie nie każdemu przypadnie do gustu, nawet mi było z nim ciężko. Po nałożeniu na skórę głowy było jeszcze gorzej, na szczęście zapach nie utrzymuje się na włosach po umyciu. Konsystencja olejku jest typowo wodnista.

serum łopianowe elfa pharm

Skład

Skład jest naprawdę dobry, ponieważ zawiera dużą ilość ekstraktów roślinnych, keratynę, ale i niestety parabeny (na szczęście dopiero na końcu składu). Niestety często goszczą one we wcierkach. Główny składnik aktywny został pozyskany z korzenia łopianu tradycyjną, naturalną metodą ekstrakcji. Pozwala to na wykorzystanie maksymalnej ilości substancji aktywnych dla jeszcze lepszych efektów. Składniki aktywne serum łopianowego wnikają do skóry głowy odżywiając korzenie włosów. Dzięki temu włosy stają się mocniejsze, gęstsze i pełne blasku. Większość składników zawartych w kosmetyku jest bezpieczna w stosowaniu.

Stosowanie

Z racji tego, że mam włosy z tendencją do przetłuszczania używałam serum tylko do skóry głowy. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie by pryskać włosy na całej długości. Kosmetyk wcierałam codziennie rano masując skórę głowy przez kilka minut - w zależności od posiadanego czasu raz było to 5, a czasem tylko minuta. Potem po prostu układam włosy i w drogę. Bałam się szybszego przetłuszczania, ale było całkiem ok. Po nałożeniu serum rano przed pracą spokojnie można było wyjść z domu.

Green Pharmacy olejek łopianowy z czerwoną papryką

Zdaniem producenta (podobnie jak w przypadku serum) naturalny olej z korzenia łopianu wzmacnia włosy, odżywia cebulki i pobudza wzrost. Wykazuje działanie przeciwzapalne oraz przeciwłupieżowe.

olejek łopianowy

Opakowanie, cena, zapach i konsystencja

Olejek posiada zgrabną, przeźroczystą buteleczkę z dużym otworem. Denerwują mnie takie otwory, bo zawartość wylewa mi się bez opamiętania :) Wolę kiedy mamy np. pipetkę czy cokolwiek innego ograniczającego wylewanie się zawartości. 

olejek łopianowy

Olejek kupimy bez problemu w większości drogerii za około 10 złotych, na promocji dostaniemy go za około 7 złotych. Pachnie mniej intensywnie niż serum, jest to zapach bardziej delikatny, ale również ziołowy. Jednak jest bardziej neutralny niż w przypadku serum. Konsystencja tradycyjnie wodnista.

Skład

Skład olejku jest krótki i bezpieczny. Znajdziemy tu nie tylko olej łopianowy, ale i olej ze słonecznika Czerwona papryka zawarta w składzie pobudza cebulki włosowe do wzrostu, poprawia również mikrokrążenie skóry głowy. Ułatwia to wnikanie składników aktywnych do korzeni włosów. Olej z korzenia łopianu wzmacnia włosy oraz reguluje pracę gruczołów łojowych.

Stosowanie

Olejek nalewam na dłonie, nieco rozgrzewam i nakładam najpierw na skórę głowy, a następnie na całą długość włosów. Wykonuję masaż i zostawiam preparat na włosach, następnie zakładam turban i czekam. Trzymam różnie - ale przeważnie około 30 minut. Po tym czasie zmywam i już. Podczas nakładania miejscowo czuć lekkie ciepło na skórze, ale po za tym nie ma żadnych negatywnych reakcji skórnych. Czytałam, że u niektórych osób po zastosowaniu olejku zaczęły wypadać włosy u mnie nic takiego nie miało miejsca. Jeśli chodzi o zmywanie to nie ma tutaj najmniejszych problemów i przy zastosowaniu odpowiednio niewielkiej dawki olejku włosy nie są oklapnięte i przetłuszczone. Włosy dobrze się rozczesują, są gładkie i błyszczące.

Efekty

Skóra głowy jest ożywiona, nie wystąpiło żadne swędzenie ani podrażnienie. Łupież również się nie pojawił. Bałam się szybszego przetłuszczania włosów, ale nie było gorzej niż przed stosowaniem serum. Po olejowaniu włosy trzeba było dobrze oczyścić bo jak to z nadmiarem oleju bywa obciąża on włosy. Włosy stały się mocniejsze, a nowe baby hair są grubsze niż przed rozpoczęciem kuracji. No i jest ich zdecydowanie więcej. Jeżeli chodzi o szybszy wzrost to nie zauważyłam specjalnego efektu. Według mnie to bardziej kosmetyki na zagęszczenie czupryny, a nie na wydłużenie włosów. Chociaż pewnie z czasem jak włosy zostaną wzmocnione i odżywione to będą rosły szybciej. Jednak u mnie takiego zauważalnego efektu nie było.

Polecam wypróbować oba kosmetyki, by sprawdzić ich działanie u siebie. Ich cena nie jest wysoka, a efekty są widoczne. 


Kosmetyki kupicie w drogerii Notino.  Aktualnie oba produkty są w atrakcyjnych cenach.

Neutrogena Skin Detox Oczyszczająca maska 2w1 - Nowy Rok zacznijmy od oczyszczania

14:31

Neutrogena Skin Detox Oczyszczająca maska 2w1 - Nowy Rok zacznijmy od oczyszczania

Czas leci nieubłaganie i tak oto mamy Nowy Rok. Nawet nie wiem, kiedy to tak szybko zleciało i w kalendarzu pojawił się 1 stycznia. Czasem mam wrażenie, że to tylko niewinne mrugnięcie okiem i tygodnia nie ma. Na rozpoczęcie intensywnego sezonu blogowego w tym roku chciałam polecić Wam maseczkę Skin Detox od Neutrogeny. Od lat marka ta kojarzyła mi się tylko z kremami do rąk. Później zaczęłam ją nieco lepiej poznawać i tak trafiła do mnie maseczka Skin Detox.

NEUTROGENA MASECZKA


Neutrogena Skin Detox Oczyszczająca maska 2w1

W składzie maseczki znajdziemy glinkę oraz kwas glikolowy. Delikatnie usuwa brud, resztki makijażu czy nadmiar sebum, a dociera aż do 100% zanieczyszczeń! Odblokowuje pory, nadaje się do każdego rodzaju skóry i może być stosowana codziennie. Nie będę ukrywać, że po przeczytaniu tego opisu byłam bardzo ciekawa jej działania - przy mojej mieszanej skórze taki kosmetyk wydaje się świetny. 


Maseczkę możemy używać na dwa sposoby:

* jako maseczki  - nakładamy na skórę, omijając okolicę oczu, trzymamy do wyschnięcia produktu, a następnie dokładnie spłukujemy. Na opakowaniu znajdziemy informację o 1 minucie, ale jest to zdecydowanie za mało, by maseczka wyschła. Potrzebujemy około 10-15 minut, ale jeżeli nałożymy zbyt grubą warstwę, to maseczka w ogóle nie wyschnie. 

* jako produkt oczyszczający - nakładamy niewielką ilość produktu na twarz, myjemy dokładnie, a następnie spłukujemy. Skóra jest po użyciu lekko oczyszczona oraz odświeżona. Jednak mam wrażenie, że nie oczyszcza skory tak dobrze jak żele myjące. Może dlatego, że po umyciu żelem skóra jest nieco ściągnięta. 

Skóra po umyciu jest nawilżona, oczyszczona i wygląda świeżo. Maska dobrze radzi sobie z wypryskami i przyśpiesza ich wysychanie.

neutrogena maseczka

WYGLĄD, SKŁAD, CENA

Maseczka zamknięta jest w sporej tubce z zamknięciem na "klik". Wygodnie się jej używa, co ważne "klik" trzyma mocno i nic się nie wyleje nawet podczas podróży. Na opakowaniu znajdziemy wszystkie niezbędne informacje. Kolorystyka jest stonowana i przyjemna dla oka. 


Jeżeli chodzi o skład, to jest całkiem dobry. Większość substancji jest bezpieczna w stosowaniu. Podstawowym składnikiem maski jest gliceryna oraz glinka kaolinowa i bentonitowa. Dodatkowo w składzie znajdziemy kwasy: salicylowy i glikolowy, dające efekt złuszczająco-oczyszczający. Pochodna mentolu odpowiada za zapach i chłodzący efekt. W masce znalazł się też chlorek sodu (w roli zagęstnika i wypełniacza) oraz kwas cytrynowy wraz z wodorotlenkiem sodu (regulatory pH).

Skład: Aqua, Glycerin, Kaolin, Bentonite, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Cl 77891, Trideceth-8, Panthenol, Salicylic Acid, Menthyl Lactate, PEG-5 Ethylhexanoate, Sodium Chloride, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Citric Acid, Glycolic Acid, Sodium Citrate, Sodium Hydroxide, Parfum, Cl 42053.


W drogeriach internetowych kupimy ją za około 20 złotych.


ZAPACH, KONSYSTENCJA

Konsystencja jak na maseczkę jest raczej lekka. Kremowa, ale i nie za gęsta. Na szczęście nie spływa z twarzy. Pachnie orzeźwiająco, zapach miętowo- eukaliptusowy. Daje przyjemny efekt chłodzący, który czuć od razu po nałożeniu. Jest to bardzo fajne uczucie zwłaszcza kiedy po całym męczącym dniu nakładamy maseczkę na twarz w celu jej oczyszczenia. 

neutrogena maseczka


Moim zdaniem

Kiedyś, gdy byłam młodsza, miałam ogromne problemy z cerą. Na szczęście z wiekiem jest ich coraz mniej i aktualnie nie przywiązuje już takiej uwagi do kosmetyków, których używam. Moja skóra jak by przeszła okres buntu i teraz jest ok. Mam wrażenie, że teraz to moja skóra głowy stała się problematyczna... 

Wróćmy jednak do maseczki. Aktualnie używam jej po raz drugi - wróciłam do niej po dłuższej przerwie. Stojąc przed półką w drogerii, nie mogłam się zdecydować, więc wzięłam kosmetyk, który znałam już wcześniej. 

W masce odpowiada mi wszystko: od opakowania, składu, konsystencji po działanie. Jeżeli chodzi o oczyszczanie nie jest zbyt mocne, ale skóra jest dobrze oczyszczona. Co ważne maseczka po użyciu nie daje efektu ściągniętej skóry, który jest dosyć częsty w kosmetykach "oczyszczających". Jeśli mamy jakieś wypryski to ta maseczka naprawdę potrafi przyspieszyć ich znikanie. Nie podrażnia, nadaje się do każdego rodzaju skóry i naprawdę jest to produkt godny polecenia.


Używacie kosmetyków marki Neutrogena? Macie jakiś swój ulubiony? 


Bielenda SMOOTHIE CARE Prebiotyczny krem MULTIFUNKCYJNY – regenerujący PREBIOTYK + BANAN + MELON

11:38

Bielenda SMOOTHIE CARE Prebiotyczny krem MULTIFUNKCYJNY – regenerujący PREBIOTYK + BANAN + MELON

Przeżywamy właśnie prawdziwy atak zimy - za oknem jest zimno i biało. W takie dni aż przyjemnie używa się kosmetyków, które już samym opakowaniem przypominają o ciepłych, egzotycznych wakacjach. Jednym z takich kosmetyków jest niewątpliwie prebiotyczny krem multifunkcyjny Bielenda Smoothie Care. 

Bielenda krem

Seria kosmetyków Smoothie od Bielendy nie jest jakoś specjalnie rozbudowana. W ofercie mamy trzy owocowe wersje różniące się kolorem w skład których wchodzą: krem, maseczki, żel pod prysznic, balsam do ciała, piankę do mycia czy multifunkcyjny krem. 

Bielenda Smoothie Care - prebiotyczny krem multifunkcyjny - regenerujący PREBIOTYK + BANAN + MELON

Czytając opis producenta, wiedziałam, że będzie to krem dla mnie. Jest to "krem o bogatej odżywczej konsystencji, przeznaczony do pielęgnacji cery suchej, napiętej, szarej i zmęczonej". Zimą nasza skóra jest narażona na działanie niekorzystnych warunków atmosferycznych, ale i przesusza się zapakowana w rajstopy czy spodnie. Krem dzięki swojej bogatej i odżywczej konsystencji regeneruje i odżywia. Jest przy tym lekki i szybko się wchłania. Poprawia kondycję suchej skóry i nadaje jej ładny wygląd. 


Jest to krem multifunkcyjny - mówiąc po polsku jest to krem 3 w 1, nadaje się bowiem do twarzy, rąk i całego ciała. Nie od dziś wiadomo, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Nie wiem jak Wy, ale ja lubię mieć inny krem do twarzy, a inny do ciała. No, ale to już indywidualne przyzwyczajenia każdego z nas.

bielenda krem

Wygląd, skład, cena 

Krem zamknięty jest w plastikowym, dużym (aż 200 ml) słoiczku z odkręcaną zakrętką. W przypadku kremów/balsamów do ciała dla mnie wygodniejsza opcją jest klik - nie mam wtedy problemu, że ręka mi się ślizga i nie mogę odkręcić zakrętki. Jednak nie jest to tak ważne, żebym rezygnowała z danego produktu bo opakowanie nie jest na "klik". Zaletą słoiczka jest natomiast to, że produkt wydobędziemy z wnętrza do ostatniej kropli. Połączenie koloru czarnego i żółtego jest przyjemne dla oka. Całość prezentuje się wakacyjnie i smacznie. 


W składzie znajdziemy składniki pielęgnujące w postaci ekstraktu z banana, ekstraktu z melona czy prebiotyk. Mają one za zadanie nawilżać oraz regenerować naskórek, chronić go przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych oraz dodawać skórze blasku i promienności. W składzie znajdziemy również oleje takie jak babbasu czy macadamia oraz masło shea, które sprawiają, że krem idealnie nadaje się na sezon jesienno- zimowy.


Możecie kupić za około 12 złotych. Krem występuje również w formie tubki o pojemności 50 ml. 


Zapach, konsystencja

Krem o typowej treściwej konsystencji, która w kontakcie ze skórą okazuje się być lekka i szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Jego zapach jest mega przyjemny - jest to mieszanka bananowo - melonowa. Prawdziwe owocowe Smoothie. Dzięki temu przyjemnie się go stosuje zwłaszcza w sezonie zimowym. 


bielenda krem

Moim zdaniem

Krem o typowej treściwej konsystencji, która w kontakcie ze skórą okazuje się być lekka i szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Jego zapach jest mega przyjemny - jest to mieszanka bananowo - melonowa. Prawdziwe owocowe Smoothie. Dzięki temu przyjemnie się go stosuje zwłaszcza w sezonie zimowym. 

Stosujecie produkt Bielendy? Macie wśród kosmetyków tej marki swoich ulubieńców? :)



Bestsellerowy żel do mycia twarzy Fresh Soy Face Cleanser – Sojowy płyn do oczyszczania twarzy i demakijażu.

08:00

Bestsellerowy żel do mycia twarzy Fresh Soy Face Cleanser – Sojowy płyn do oczyszczania twarzy i demakijażu.

Dzisiaj chciałam przedstawić Wam kosmetyk, który zdobył miano "bestsellera", a możecie go kupić w Sephorze. Mowa o sojowym żelu do mycia twarzy marki Fresh. Nie spodziewałam się po nim wiele, ale pozytywnie mnie zaskoczył. Jeżeli szukacie delikatnego i skutecznego żelu do mycia twarzy, który sprawdzi się na każdym rodzaju cery, to warto wypróbować Fresh Soy Face Cleanser

Fresh Soy Face Cleanser

Marka Fresh od pewnegi czasu dostępna jest w Sephorze. Sporo czytałam o tych kosmetykach, ale odstraszała mnie ich cena. Żel o pojemności 50 ml kosztuje 75 zł! No nie mało... Jeżeli chodzi o markę to ma ona rozbudowaną ofertę, a jej kosmetyki charakteryzują ciekawe i naturalne rozwiązania. Na pierwszy ogień idzie Soy Face Cleanser, czyli żel myjący na bazie soi. 


Fresh Soy Face Cleanser


Jako posiadaczka cery mieszanej przed każdym testowaniem kosmetyku do twarzy mam mieszane uczucia. Strefa T jest tłusta, reszta potrafi się bardzo przesuszać. Kosmetyki sprawdzają się u mnie różnie i tutaj nie spodziewałam się niczego specjalnego. W końcu to tylko żel.
Jak wspomniałam na początku żel jest bestsellerem marki Fresh. Możemy stosować go rano i wieczorem zmywając cały makijaż, lub sięgamy po niego w kolejnym kroku po zmyciu makijażu. Co ważne jest delikatny i możemy zmywać nim nawet oczy. Co ważne nadaje się do każdego typu skóry, doskonale oczyszcza i pozostawia skórę gładką. Ale czy rzeczywiście tak jest? Zobaczymy.


Wygląd opakowania, skład, cena


Chociaż bardzo lubię kolory to ostatnio zauważyłam, że coraz bardziej podobają mi się proste, jasne i minimalistyczne opakowania. Dokładnie tak wygląda nasz żel. Zamknięty jest w białej, miękkiej tubce o pojemności 150 ml. Otwieranie i dozowanie jest wygodne.
Jeżeli chodzi o skład, nie jest to naturalny kosmetyk - chociaż jego termin przydatności po otwarciu to 6 miesięcy. W składzie co prawda wysoko znajdziemy olejek sojowy, dalej olej ze słonecznika, z nasion ogórecznika czy inne wyciągi, następnie skład uzupełniają emolienty i konserwanty. Nie jest źle, ale nie jest też super. 
Cena niestety odstrasza jak wspomniałam za 50 ml musimy zapłacić 75 złotych. Warto zatem szukać promocji. 

fresh soy face cleanser


Zapach, konsystencja, stosowanie


Dla mnie żel raczej śmierdzi niż pachnie. Moim zdaniem nie jest to przyjemny zapach. Taki niby różany, niby ogórkowy. Dziwny.  Na szczęście nie jest intensywny. Żel ma odpowiednią konsystencję, po kontakcie z wodą pieni się, ale bez szaleństw. Możemy używać go zarówno myjąc twarz dłońmi jak i przy pomocy szczoteczki do mycia twarzy. Ja zdecydowanie wolę używać go w drugiej fazie mycia po wcześniejszym zastosowaniu płynu do demakijażu. Po myciu naprawdę czuć, że skóra jest dobrze oczyszczona. 

Fresh Soy Face cleanser


Moim zdaniem


Chociaż czytałam różne opinie, dla mnie żel jest jednym z lepszych jakie miałam okazję używać. Doskonale oczyszcza skórę, nie podrażnia i co ważne nie powoduje nieprzyjemnego ściągnięcia skóry. 

Próbowałam zmywać nim makijaż i radzi sobie, niestety trzeba użyć większej ilości produktu co jest po prostu nie opłacalne. Lepiej sprawdza się w drugiej fazie "domywania". Skóra po umyciu jest gładka i namacalnie czysta. Żel głęboko oczyszcza pory i usuwa pozostałości makijażu, ale jest przy tym delikatny. Utrzymuje odpowiednie pH skóry i poziom jej nawilżenia. No i faktycznie, skóra po myciu jest oczyszczona, ale nie wysuszona. Żel jest godny polecenia, jego jedyna wada to cena. Jednak jeśli znajdę go w dobrej cenie na pewno kupię go ponownie.

Znacie kosmetyki marki Fresh? Co sądzicie o tym żelu?
Eveline Gold Revita Expert z 25K złotem krem dla kobiety w każdym wieku.

10:30

Eveline Gold Revita Expert z 25K złotem krem dla kobiety w każdym wieku.

Pozostając w tematyce złota, dzisiaj przychodzę z luksusowym kremem Gold Revita Expert z 25K złotem od marki Eveline. Jeżeli jak ja jesteście w grupie wiekowej 30+ to ta pozycja z pewnością Was zaciekawi. Jeśli jednak jesteście w innej grupie wiekowej nic straconego, firma Eveline pomyślała o każdej z nas i zrobiła różne wersje z podziałem co 10 lat aż do 70+. Jego opis i cena zdecydowanie zachęcają. Poznajmy go więc bliżej.

eveline krem ze złotem

Krótki wstęp od producenta:

Zgodnie z tym, co pisze producent krem ma nawilżać, wygładzać skórę oraz redukować drobne zmarszczki. Dzięki wyjątkowym składnikom krem spowalnia procesy starzenia oraz pobudza regenerację komórek. Nadaje skórze świetlisty wygląd oraz rozjaśnia przebarwienia. Jak by tego było mało, krem łagodzi podrażnienia, regeneruje i nawilża głębokie warstwy skóry, intensywnie ujędrnia i uelastycznia. Opis tak naprawdę jest bardzo rozbudowany, ale w skrócie można określić, że jest to krem idealny, który rozwiązuje każdy problem, jaki mamy z naszą skórą. Brzmi to naprawdę dobrze, ale czy jest tak naprawdę?

Wygląd opakowania, cena

Krem prezentuje się "na bogato". Już na półce w sklepie rzuca się w oczy jego złote, tekturowe opakowanie. Wewnątrz znajdziemy szklany, przeźroczysty słoiczek o pojemności 50 ml. Zamknięty tradycyjną, perłową zakrętką. Cała kolorystyka opiera się na trzech kolorach złotym, czarnym i białym. Prezentuje się to całkiem, całkiem. Co ważne wszystkie informacje są czytelne i nie musimy zastanawiać się, gdzie jest data ważności czy jaki mamy skład. Co do ceny to ja jestem w szoku. Specjalnie sprawdziłam i możemy go kupić na promocji np. w Rossmannie za mniej niż 15 złotych! Standardowo kosztuje około 20 - 25 złotych. Cena jest więc naprawdę przystępna. Jednak cena to nie wszystko...

eveline krem

Krem Eveline Gold Revita Expert zapach, konsystencja, wchłanianie

Krem ma przyjemną kremową, ale lekką konsystencję. Dobrze się rozprowadza i w miarę dobrze wchłania. Ani szybko, ani wolno. Produkt ma jasnoróżowy kolor i delikatny kwiatowy zapach. Od razu napisze, że nie każdemu się spodoba - jest nieco specyficzny. 

Jedynym minusem kremów w tej postaci jest słoiczek, który ładnie wygląda, ale nie jest zbyt praktyczny. W większości wypadków pakujemy do środka palce i przenosimy zanieczyszczenia. Od lat jestem zwolenniczką wszelkiego rodzaju kosmetyków z pompką. Plus, że przynajmniej słoiczek nie jest plastikowy.

Działanie i efekt

Jako posiadaczka skóry mieszanej ze skłonnością do niedoskonałości, zawsze obawiam się czy kosmetyk nie pogorszy stanu mojej skóry. Krem Eveline w miarę szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze ciężkiej, tłustej warstwy, mimo iż jest to krem silnie nawilżający. Nadaje się do każdego rodzaju cery, ale skład wydaje mi się zbyt alergiczny dla skóry wrażliwej. Posiada on bowiem w składzie składniki, które mogą wywoływać alergie i mogą być stosowane w kosmetykach w ograniczonych stężeniach. Podczas pierwszego stosowania na mojej skórze pojawiło się pieczenie, więc jeśli macie skórę wrażliwą nie polecam tego kremu. U mnie była to tylko jednorazowa sytuacja, ale moja skóra nie ma żadnych skłonności do podrażnień. Co do spowolnienia procesu starzenia się skóry to nie wypowiem się na ten temat, ponieważ na dobrą sprawę jak na razie nie mam widocznych zmarszczek. Mogę jednak potwierdzić, że skóra stała się bardziej elastyczna i napięta. Plusem jest możliwość stosowania zarówno na dzień, jak i na noc. Krem oprócz wielu składników odżywczych takich jak olej arganowy, macadamia  czy ekstrakt z ostryg zawiera sporo substancji, które można stosować w ograniczonych stężeniach. 

Podsumowując, jest to krem, który nawilża i ujędrnia skórę. Przyjemnie się go stosuje, skóra wygląda promiennie. Jednak mając skórę wrażliwą, zalecam ostrożność. 

eveline krem

Stosujecie kremy Eveline? Co o nich sądzicie?

Recenzja bazy pod makijaż z drobinkami złota Avon, Mark, Oh So Tokyo,

00:00

Recenzja bazy pod makijaż z drobinkami złota Avon, Mark, Oh So Tokyo,

Dzisiaj chciałam pokazać Wam całkiem ciekawy produkt jakim jest baza pod makijaż Avon Oh So Tokyo. Jeżeli śledzicie mój blog od dawna to wiecie, że uwielbiam wszystko co złote. Często ulegam pokusie i kupuje coś po prostu mi się podoba. Tak było i z tą bazą.

avon baza pod makijaż

Baza pod makijaż Oh So Tokyo ma żelową konsystencję. Jest przeźroczysta, a w jej wnętrzu zanurzone są płatki złota. Wygląda to obłędnie. Całe opakowanie jest co prawda plastikowe, ale do złudzenia przypomina szkło. Posiada wygodną pompkę, która działa bardzo płynnie. Baza jest wydajna i wystarczy już niewielka ilość by pokryć całą twarz.

avon baza

Jeżeli chodzi o zapach to jestem pozytywnie zaskoczona, bo jest znikomy. Często kosmetyki drogeryjne posiadają mega intensywny zapach, a tu proszę Avon zaszalał i minimalistycznie podszedł do tematu. Fajnie. 

Nakładanie jest przyjemne i bezproblemowe. Baza równomiernie pokrywa twarz i nie roluje się. Podczas nakładania palcami złote drobinki rozpadają się i podobno mają rozświetlać twarz, ale po nałożeniu podkładu to ja już ich w ogóle nie widzę :) jako sama baza daje fajny efekt lekko promiennej cery. Jednak reklamowanie jej jako baza rozświetlająca to trochę na wyrost... Jako natomiast baza nawilżająca, która przedłuża trwałość makijażu to jak najbardziej polecam. 

avon baza

Przy mojej skórze mieszanej radzi sobie całkiem dobrze. Plus, że nie tworzy na skórze takiej silikonowej powłoki, która sprawia, że czujemy się jak by skóra w ogóle nie oddychała. Skóra nie przetłuszcza się szybciej niż zwykle i nie powstają nowe niedoskonałości. Baza daje półmatowe wykończenie oraz przedłuża trwałość makijażu. Skóra po nałożeniu kosmetyku staje się przyjemna w dotyku oraz zyskuje przyjemny blask. Położona pod podkład sprawia, że nie podkreśla on suchych skórek - twarz jest wygładzona i nienaganna przez dłuższy czas.


avon baza

Ogólnie baza jak na Avon całkiem udana. Śmiem twierdzić, że jedna z lepszych jakie miałam okazję sprawdzić i jest to jeden z niewielu kosmetyków Avon, który pozytywnie mnie zaskoczył. Jednak jest to wersja limitowana i jest dosyć droga (około 50 złotych). Dodatkowo jest dostępna sporadycznie - aktualnie możemy ją kupić na zagranicznych stronach Avon lub ebay'u.

Udało Wam się przetestować tę bazę? Co o niej sądzicie?

Ałun - naturalna alternatywa dla antyperspirantów. Co to jest, jak działa i jak go używać? Czy jest bezpieczny?

00:30

Ałun - naturalna alternatywa dla antyperspirantów. Co to jest, jak działa i jak go używać? Czy jest bezpieczny?

Ałun to naturalny minerał. Kruchy, bezbarwny lub jak widać na zdjęciach poniżej lekko białawy. Trafiłam na niego kilka lat temu, poszukując naturalnej alternatywy dla klasycznych antyperspirantów. Ma wiele zalet, ale czy ma jakieś wady? W dzisiejszym poście dowiesz się wszystkiego na jego temat. Jak działa, jak go stosować i dlaczego warto go wypróbować? Sprawdźmy.

ałun

Ałun po rozpuszczeniu w wodzie ma odczyn kwaśny. Możemy spotkać go zarówno w formie kostki jak i proszku. Zdecydowanie częściej wybierany jest ten w formie kostki - ze względu na wygodę stosowania. Dzięki swoim właściwościom septycznym część osób wykorzystuje go jako "plaster" potrafiący zatamować niewielkie krwawienie. Dodatkowo hamuje wydzielanie potu, a jego właściwości bakteriobójcze zapobiegają powstawaniu przykrego zapachu, więc świetnie sprawdza się jako naturalny dezodorant. A to wszystko za sprawą substancji czynnej, która stymuluje wydzielanie aldosteronu - hormonu, który zmniejsza potliwość zatrzymując wodę w organizmie. Dodatkowo jego właściwości bakteriobójcze niszczą bakterie odpowiedzialne za nieprzyjemny zapach. Brzmi nieźle.

Bezpieczeństwo stosowania ałunu

Zacznijmy od kwestii, która budzi kontrowersje. Niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie dotyczące bezpieczeństwa stosowania ałunu. Ile osób tyle opinii na ten temat. Ałun jest związkiem glinu, dlatego należy mieć na uwadze, że w swoim składzie zawiera sole aluminium. Dodatkowo nie określono dawki aluminium jaka może przenikać do naszego organizmu w trakcie stosowania ałunu jako antyrespirantu. W zasadzie dotychczasowe badania nie wykazały, że przenika on przez skórę podczas używania ałunu. Jeśli jednak zależy Wam na kosmetyku, który całkowicie jest pozbawiony aluminium to nie jest to kosmetyk dla Was.

ałun

Szerokie zastosowanie

Ałun większości z nas kojarzy się z kostką do stosowania pod pachą. Jednak możemy wykorzystać go w zasadzie do całego ciała. Jeżeli zmagamy się z nadmierną potliwością stóp czy dłoni to możemy im zafundować kąpiel w wodzie z dodatkiem dwóch łyżeczek sproszkowanego ałunu. Wystarczy 10 minutowa kąpiel by ograniczyć nadmierną potliwość. Natomiast jeżeli chcemy działać kompleksowo możemy dodać ałun do kąpieli w wannie. 

Dzięki swoim właściwościom stosowany jest od wieków w medycynie ludowej, polecany do miejscowego łagodzenia podrażnień skóry(np. po goleniu), poparzeń słonecznych czy ukąszeń owadów. Podobno potrafi radzić sobie ze zmianami trądzikowymi, a dodatkowo nie zapycha porów, nie wysusza skóry i jest bezzapachowy. Czytałam, że leczy hemoroidy, grzybice paznokci, wrzody żołądka, anginę czy opryszczkę... Jednak osobiście nie zdecydowałabym się na leczenie wspomnianych schorzeń tym sposobem.

Stosowanie

Stosując kostkę wystarczy ją zwilżyć, odczekać chwilę i przetrzeć nią np. pachy czy ranę. Po użyciu kryształ opłukujemy i odstawiamy do wyschnięcia. Pamiętajmy by nie moczyć całego kryształu, ponieważ może on pęknąć. Niewątpliwie jego zaletą jest wydajność. Jeden sztyft wystarczy nam przy codziennym stosowaniu na baaardzo długo. Oszczędzamy w ten sposób nie tylko pieniądze, ale i zmniejszamy ilość zużytych opakowań. 

ałun

Efekt

Ałun będzie skuteczny w przypadku kiedy chcemy ograniczyć potliwość, ale nie jest to dużym problemem. Jest to ciekawa alternatywa dla osób poszukujących antyperspirantów bez szkodliwych substancji chemicznych. Warto jeszcze wspomnieć, że ałun nie pozostawia żadnych śladów na ubraniu. Pamiętajmy również, że nie jest to bloker, a jedynie dezodorant, który bardziej niweluje nieprzyjemny zapach niż pozostawia suche pachy.

Jest jeszcze jedna ważna kwestia o której warto wspomnieć: Cena. Dezodorant w formie dezodorantu możemy kupić za około 10- 20 złotych. Ałun w proszku kupimy za około 6 - 10 złotych. Sztyft na skaleczenia to koło 9 - 15 złotych. Jest naprawdę w czym wybierać, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę i szukać.

Jakie jest Twoje zdanie na temat bezpieczeństwa ałunu? Używasz? Znasz? 




Suchy szampon - jak go używać i dlaczego warto mieć go pod ręką? + Recenzja mojego ulubionego Batiste o zapachu Tropikalnym

12:58

Suchy szampon - jak go używać i dlaczego warto mieć go pod ręką? + Recenzja mojego ulubionego Batiste o zapachu Tropikalnym

Suchego szamponu chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Dla większości z nas jest to jeden z tych kosmetyków, które warto mieć pod ręką - aby odświeżyć fryzurę w ciągu dnia. Szampon Batiste o zapachu Tropical jest ze mną od wielu lat. Był to pierwszy suchy szampon, jaki kupiłam. Chociaż lubię sięgać po szampony innych firm i tak ostatecznie co jakiś czas wracam do Batiste - bardzo lubię jego zapach. 

batiste tropical

Jak wiecie suchy szampon to obowiązkowy produkt dla tych osób, które potrzebują odświeżyć włosy w ciągu dnia bez konieczności ich mycia. Przydaje się, zwłaszcza kiedy jesteśmy cały dzień poza domem, wyjeżdżamy na weekend pod namiot lub przebywamy w szpitalu - jest pomocny w sytuacjach, kiedy mamy gorszy dzień i nawet nie mamy siły umyć włosów. Czasem mycie włosów bywa utrudnione i wtedy suchy szampon sprawdzi się świetnie. 

Suchy szampon możemy kupić w poręcznym opakowaniu z atomizerem. Opakowanie może mieć różną pojemność - większą 200 ml do stosowania w domu, czy małą 50 ml w rozmiarze odpowiednim, by zmieścić go w torebce. Mgiełka rozpyla się dobrze na włosach, jednak przy niektórych szamponach bywa, że można przesadzić z ilością produktu. Batiste to marka, która jest prekursorem, jeżeli chodzi o suche szampony. Wybierając ich produkt, możemy być pewni, że będzie to dobry wybór. Jeśli chodzi o dostępność, to uda nam się go kupić nawet w Biedronce.

Wiadomo, że suchy szampon nie został wymyślony, by zastąpić normalne mycie włosów. Jest to kosmetyk służący jednie chwilowemu odświeżeniu i nie powinien być stosowany długotrwale. W składzie zawiera w dużej mierze skrobię ryżową, która pochłania z włosów nadmiar sebum. Niestety przy długotrwałym stosowaniu, bez dobrego oczyszczania włosów może prowadzić do zaburzenia mikrobiomu skóry, świądu, a w najgorszym wypadku nawet do wypadania włosów. Jednak mówimy tu o raczej skrajnej sytuacji. Nikt nie używa przecież suchego szamponu codziennie, a jedynie awaryjnie.

Zapach produktu jest egzotyczny i przyjemny, taka mieszanka kokosa i mango. Dzięki niemu włosy zyskują przyjemny zapach. Jednak wersji zapachowych jest bardzo dużo i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.

Warto również wspomnieć, że Batiste nie testuje na zwierzętach oraz produkuje kosmetyki odpowiednie dla vegan. Jest to zdecydowanie najpopularniejszy suchy szampon na świecie.

batiste tropica

Stosowanie

Zanim przejdziemy do efektu, jaki daje suchy szampon, warto wspomnieć o jego stosowaniu - to od odpowiedniej aplikacji zależy efekt jaki uzyskamy. Aplikacja powinna odbywać się rozsądnie - umiarkowana ilość z odpowiedniej odległości. Najlepiej około 30 cm, aby uniknąć białego nalotu. Chociaż jestem brunetką, to nigdy nie miałam większych problemów w postaci siwych włosów po jego użyciu. Aktualnie mamy specjalną wersję suchego szamponu dla ciemnych włosów i już nie musimy martwić się białym nalotem. Po spryskaniu opuszkami palców rozprowadzamy szampon na włosach, czekamy chwilę i gotowe. W zasadzie nie ma tutaj co wyczesywać, no chyba, że spryskamy włosy obficie :)

Efekt

Moje włosy dosyć szybko się przetłuszczają. Szampon zaaplikowany po południu po pracy na włosy sprawia, że są one odświeżone do wieczora i spokojnie bez potrzeby ich mycia możemy pędzić na spotkanie. Jako rozwiązanie awaryjne sprawdza się bardzo dobrze. Włosy wyglądają świeżo, są nieco uniesione i pachnące. Efekt ten utrzyma się wystarczająco długo, a po powrocie do domu wystarczy umyć włosy, by usunąć szampon z włosów. Szampon nie podrażnia, nie wysusza włosów i stosowany raz na jakiś czas sprawdzi się świetnie.


A Wy macie swój ulubiony szampon, do którego lubcie wracać? A może nie używacie takich wynalazków? Dajcie znać, jakie jest Wasze zdanie na ten temat! 🙂

Kosmetyki do pielęgnacji skóry młodej Ziaja Jeju. Moja opinia: mgiełka + mydło. Czy warto?

13:29

Kosmetyki do pielęgnacji skóry młodej Ziaja Jeju. Moja opinia: mgiełka + mydło. Czy warto?

Ziaja to nasza rodzima marka, która ma zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Wśród moich znajomych nie brakuje i jednych i drugich. Z pewnością na plus marki przemawia niska cena, natomiast na minus składy kosmetyków. Niby nie są tragiczne, ale nie są też świetne. Powiedziałabym neutralne i zachowawcze, a to jednak trochę za mało jak dla mnie. Dzisiaj przyjrzymy się mydłu i mgiełce ze słodkiej różowej serii Ziaja Jeju dla skóry młodej.

ziaja jeju


Ziaja seria Jeju


Seria Jeju stworzona została z myślą o młodej skórze. Podzielono ją kolorystycznie: różowy z nutą mango, kokosa i papai oraz niebieski z nutą mięty, granatu i czarnej porzeczki. Wśród kosmetyków wchodzących w skład serii znajdziemy m.in. żel pod prysznic, szampon i odżywkę do włosów, biały mus do twarzy i do ciała, cukrowy peeling do ciała, płyn micelarny, tonik czy pastę na zaskórniki. Ceny poszczególnych kosmetyków wahają się w granicach 8 - 12 złotych, a to dosyć przystępna cena. Działanie kosmetyków ma działanie oczyszczające, przeciwłojotokowe, antybakteryjne, nawilżające oraz łagodzące.


ziaja jeju



Ziaja, Jeju, Białe mydło do twarzy przeciw sebum z nutą mango, kokosa i papai

Mydło zapakowano w wygodną tubkę z zamknięciem klik. Wśród składników aktywnych znajdziemy olej z kamelii japońskiej, wyciąg z czystka czy roślinną pochodną aminokwasu glicyny. Składniki te mają sprawić by skóra była dokładnie oczyszczona, a pory odblokowane.

Konsystencja mydła jest dosyć zbita, ale przy kontakcie z wodą zamienia się w przyjemną kremową piankę. To sprawia, że przyjemnie się go używa i nie ma problemu z dozowaniem odpowiedniej ilości mydła. 

ziaja jeju

Skóra po umyciu jest oczyszczona i co ważne nie ma uczucia wysuszenia skóry czy nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Widać, że skóra jest nawilżona, ale przy mojej mieszanej skórze nie do końca ten efekt mi odpowiadał, czułam się, jak by moja skora szybciej się przetłuszczała.


ziaja jeju


Działanie mydła jest delikatne, nie powoduje podrażnień. Będzie to kosmetyk odpowiedni dla osób posiadających skórę normalną bez większych problemów skórnych. Przy większych problemach działanie będzie zbyt słabe. Z powodzeniem możemy używać go w połączeniu ze szczoteczką do mycia twarzy, wówczas nasza skóra (pory) zostaną lepiej oczyszczone.

Ziaja, Jeju, Mgiełka do twarzy i ciała


Mgiełka zapakowana jest w różową półprzeźroczystą butelkę z atomizerem. Atomizer dobrze rozpyla mgiełkę, która z przyjemnością chłodzi naszą twarz. Jest to przyjemne zwłaszcza w gorące dni, które mają pojawić się już niebawem. Jest to również fajna opcja po treningu czy rano po przebudzeniu. Składniki aktywne, jakie zawiera mgiełka to olej z kamelii japońskiej, wyciąg z czystka, prowitamina B5, pochodna aminokwasu glicyny oraz aktywne salicylany z kory topoli osikowej. Mgiełka przyjemnie orzeźwia skórę oraz dodaje energii, ładnie pachnie, co dodatkowo umila aplikację.

ziaja jeju


Produkt jest bardzo wydajny, a przy tym kosztuje tylko około 8 złotych. Jest to fajny produkt, który daje natychmiastowe orzeźwienie i nie podrażnia. Przyda się szczególnie na wakacyjnych wyjazdach: odświeża, pięknie pachnie, kosztuje niewiele i można ją zabrać ze sobą wszędzie. Myślę, że dla wielu osób to będzie HIT. Z pewnością jest to kosmetyk warty wypróbowania, ja jednak jako mgiełkę wolę wodę termalną i na co dzień zostanę przy niej.

Podsumowując, oba kosmetyki sprawdziły się u mnie dobrze. Zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona produktami Ziaja i z całą pewnością zdarzy się, że będę po nie chętniej sięgać. Uważam, że to super opcja dla nastolatków. Coraz lepsze składy plus ceny na każdą kieszeń. Warto zwrócić na nie uwagę. Wiadomo, nie są to najlepsze kosmetyki, które miałam przyjemność używać, ale są naprawdę godne uwagi.

ziaja jeju


A wy? Używacie kosmetyków Ziaji? Jeśli tak to jakich?