Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie i uroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie i uroda. Pokaż wszystkie posty
Szampon w kostce - czy działa? Jak go używać? Plus mój ulubieniec Biovax malina moroszka

14:29

Szampon w kostce - czy działa? Jak go używać? Plus mój ulubieniec Biovax malina moroszka

Szampon w kostce to nietypowa forma kosmetyku, która w ostatnim czasie zyskuje na popularności. Ma to z pewnością związek z coraz większym zainteresowaniem nurtem zero waste i less waste. Sama również wykorzystuję szampon w kostce ograniczając tym samym produkcje plastikowych opakowań. Zastanawiasz się jak go używać i czy szampon będzie odpowiedni do Twoich włosów? Czym różni się szampon w kostce od mydła do włosów? Na te i inne pytania odpowiedzi znajdziecie poniżej. 



Czym jest i co zawiera szampon w kostce?

Szampon w kostce to nic innego jak zwykły szampon w formie stałej. Oba produkty działają tak samo - oczyszczają włosy i skórę głowy, a także pielęgnują. Wszystko zależy od dodanych składników aktywnych. Warto zwrócić uwagę, że szampon w kostce jest bardziej ekologicznym rozwiązaniem niż jego płynny odpowiednik. Taką kostkę możecie kupić luzem czy zapakowaną w papierowe opakowanie. Nie generujemy więc plastikowych odpadów.

Bazą myjąca w szamponach w kostce najczęściej są detergenty myjące Sodium Cocoyl Isethionate, Decyl Glucoside, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Lauryl Sulfate. Znajdziemy w nich również składniki nawilżające i odżywcze np. pantenol, masła, oleje, ekstrakty roślinne czy glinki mineralne.

Czy szampon w kostce to mydło do włosów w kostce?

Z pozoru mogłoby się wydawać, że to ten sam produkt. Jednak różnica między nimi jest znacząca, choć nie widoczna na pierwszy rzut oka. Różnią się bowiem składem, oraz pH. 

Szampon w kostce posiada kwaśne pH, czyli zbliżone do pH skóry głowy. Włosy po umyciu dobrze się układają, są gładkie i błyszczące. Nie wymagają już dodatkowych zabiegów.

Natomiast mydło do włosów ma odczyn zasadowy, który zmienia oczyn pH skóry głowy, dlatego po myciu potrzebne będzie jej zakwaszenie. Włosy po myciu są szorstkie, matowe i porowate, więc po myciu trzeba je spłukać np. popularną płukanką z octu jabłkowego (z powodzeniem wykonasz ją sama w domu). Długotrwałe stosowanie mydła może prowadzić do przesuszenia skóry głowy, a nawet łupieżu.

Jeśli zastanawiasz się, który z nich wybrać polecam na początek szampon w kostce. Jest łatwy w użyciu i bezpieczny dla włosów. Nie wymaga stosowania dodatkowo płukanki zakwaszającej. 

Wady i zalety szamponów w kostce

Zacznę może od zalet, bo ich jest zdecydowanie więcej:

  • produkt ukierunkowany na ekologię - nie tylko  mydło może być produktem naturalnym (biodegradowalnym), ale również jego opakowanie. Przeważnie jest tekturowe, czasem metalowe, ale możemy kupić sam produkt bez opakowania,
  • zajmuje dużo mniej miejsca niż tradycyjna plastikowa butelka oraz nie stwarza ryzyka wylania - idealnie nadaje się w podróż,
  • bardzo wydajny, dobrze się pieni, (jedna kostka może wystarczyć nawet na 50 myć),
  • łatwe stosowanie,
  • nie generuje odpadów - wykorzystujesz go do samego końca. Tu na pewno nic się nie zmarnuje.
  • nie zawiera mydła, oraz ma naturalny i prostu skład - nie zawiera np.SLS, SLES, parabenów,
Wady szamponu w kostce:
  • dostępność - niestety ciężko kupić go w sklepach stacjonarnych, dużo większy wybór oferują sklepy internetowe,
  • wysoka cena produktu - szampon w tradycyjnej postaci kupimy już za ok. 10 zł, ceny szamponów w kostce zaczynają się od ok. 20zł. Warto więc polować na promocje,
  • wymaga odpowiedniego przechowywania - kostkę należy osuszyć po każdym myciu i przechowywać z dala od wody, 
Jak stosować szampon w kostce?

Popularne są trzy metody:
  • tzw. metoda kubeczkowa - całą kostkę lub jej część potrzebną na jedno mycie zanurzamy w kubeczku z ciepłą wodą. Wody do kubeczka dajemy tyle ile będzie nam potrzebne na jedno mycie, ilość tą trzeba dopasować do siebie i swoich włosów.  Potrząsamy do uzyskania piany, to znak, że nasz szampon jest gotowy do użycia. Jeśli wrzuciłyście całą kostkę, teraz należy ją wyjąć i odłożyć do wyschnięcia. Przygotowaną mieszanką myjemy skórę głowy, polewając powstałym szamponem i masując do wytworzenia piany. Zaletą tej metody jest możliwość dodania do szamponu różnych substancji pielęgnujących,
  • spienianie kostki w dłoniach - osobiście tą metodę lubię najbardziej (nie chce mi się bawić z kubeczkiem). Pocieram zmoczoną kostkę w dłoniach, aż do wytworzenia piany i stopniowo przenoszę ją na skórę głowy. Gdy wytworzę odpowiednią ilość piany, by pokryć całą głowę przystępuję do masażu. 
  • pocieranie kostką włosów - moczymy włosy i przesuwamy kostką po skórze i u nasady włosów. Dokładnie jak podczas mycia ciała mydłem. Nasze włosy nie lubią tarcia, stąd ta metoda jest najmniej polecana.
Jak przechowywać szampon w kostce?

Warto pamiętać, że szampon w kostce wymaga odpowiedniego przechowywania. Po każdym użyciu kostkę należy odłożyć do wyschnięcia. Może być to mydelniczka lub małe pudełeczko. Ważne by kostka nie leżała w miejscu mokrym czy bardzo wilgotnym. Stały kontakt z wodą powoduje rozmaczanie kostki i wymywanie szamponu. 

Jak widzisz szampon w kostce to nic skomplikowanego. Jeśli zastanawiasz się teraz jaki wybrać, to może sprawdź moją propozycję:

Biovax malina moroszka + olej z róży

Ostatnio przypadły mi do gustu produkty Biovax z serii Botanic. Nie wiem jak to się stało, ale nagle w moich zbiorach pojawiło się dużo kosmetyków z tej serii. Wyrosły dosłownie jak grzyby po deszczu. Ostatnio pisałam o suchym szamponie, a dzisiaj chciałam podzielić się z Wami opinią na temat szamponu w kostce Malina moroszka z olejem z róży. 


Skład szamponu jest w 100% wegański, a większość składników jest pochodzenia naturalnego i posiada certyfikat ECOCERT. Skład nie jest zły, nie zawiera substancji szkodliwych, za to bogaty jest w ekstrakty roślinne. Warto wspomnieć, że opakowania wolne są od plastiku.



Malina moroszka posiada właściwości nawilżające włosy. Zawiera witaminy A, E i C,  dzięki którym stymuluje włosy i wzmacnia ich wzrost. Baicapil poprawia kondycje meszków włosowych, stymulując wzrost włosów. Zawarty w składzie skrzyp polny poprawia kondycję włosów, wzmacniając je. Aloes natomiast odżywia i nawilża. Niestety szampony mają ze skórą i włosami krótki kontakt, więc substancje pozytywne nie mają czasu się wchłonąć. 

Co ważne, szampon Biovax nie jest mydłem tylko szamponem, nie wymaga więc stosowania płukanek. Zapach szamponu jest bardzo trwały, delikatny i przyjemny. Według mnie jest to zapach owocowo - kwiatowy (zdecydowanie czuć maliny i róże). W pudełeczku pachnie delikatnie, ale już podczas mycia jest zdecydowanie intensywniejszy. 
Kostka jest spora (82g), poręczna i dobrze leży w dłoni. Nadaje się więc idealnie do mycia metodą spieniania w dłoni. Szampon dobrze się pieni, nie ma problemu z wypłukaniem go z włosów. Włosy po użyciu są miękkie, błyszczące i puszyste. Czuć, ze są oczyszczone, mniej się przetłuszczają niż po użyciu szamponu w tradycyjnej postaci. Po użyciu nie musze stosować odżywki, bo włosy dobrze się rozczesują i układają. 

Cena standardowa szamponu to ok.20 zł, jednak na promocji możemy kupić go nawet za połowę tej ceny. Jak dla mnie szampon, który warto sprawdzić. 



A co Wy sądzicie o szamponach w kostce? Znacie? Stosujecie? Czy unikacie tego typu produktów i wolicie klasyczną wersję?


Be Glossy Coral Essence - zawartość pudełka + test kosmetyków

09:19

Be Glossy Coral Essence - zawartość pudełka + test kosmetyków


Coral Essence BeGlossy wrzesień 2020

Jesień trwa w najlepsze, w kalendarzu mamy już drugą połowę listopada. Za oknem jednak tego nie widać. Nie wiem jak u Was, ale u mnie jest ładne słoneczko i 15 stopni w cieniu. Jak na tę porę roku bardzo przyjemnie. Idealnie do tej aury pasuje wrześniowe pudełko BeGlossy "Coral Essence". Zawartość pudełeczka została już dokładnie sprawdzona, więc pojawia się na blogu.

Muszę przyznać, że pudełeczko w tym miesiącu jest fajnie zgrane kolorystycznie. Wewnątrz znajdziemy 7 kosmetyków, w tym aż 6 jest pełnowymiarowych oraz jedna miniaturka. Zdecydowanie zawartość tego boxa dużo bardziej przypadła mi do gustu niż wersja z poprzedniego miesiąca, którą możecie zobaczyć tutaj.




1. AA Super Fruits&Herbs - żel do mycia ciała dynia i jaśmin, produkt pełnowymiarowy


Ten produkt to hit tego pudełka i spodobał mi się już "od pierwszego spojrzenia". Ma ładne opakowanie i kolor, wszystko dopełnia przyjemny zapach. Taki nie do końca określony, (nie wiem czym pachnie, ale jaśmin to nie jest). Zapach jest słodki i może trochę z orientalną nutą. Skład jest całkiem przystępny, znajdziemy w nim różne ekstrakty roślinne. Żel dobrze się pieni, niestety ma dosyć wodnistą konsystencje i wylewa się go dużo podczas mycia. Po użyciu skóra jest oczyszczona, przyjemna w dotyku i ładnie pachnie. Niektóre żele powodują u mnie wysuszenie skóry, zwłaszcza na nogach w tym wypadku nic niepokojącego nie wystąpiło. Butelka ma pojemność 500 ml, a cena to tylko ok.11 zł.  Zdecydowanie żel zasługuje za całokształt na ocenę 5/5.



 
2. Marion Golden Skin Care - odmładzająca maska na twarz, produkt pełnowymiarowy

Lubię hydrożelowe maski, ale raczej rzadko po nie sięgam. Przeważnie jestem w ruchu kiedy nakładam maskę, a niestety hydrożelowa maska jest ciężka i po prostu spada z twarzy. Jednak ten rodzaj maski jak żaden inny daje przyjemne uczucie chłodzenia, ukojenia ale i łagodzenia. Produkt zapakowany jest w ładny kartonik, którego szata graficzna mówi "mniej znaczy więcej". Wewnątrz znajduje się torebka z maską zanurzoną w sporej ilości serum, które można sobie wykorzystać wklepując np. w dekolt. Co do samej maski to ma złoty kolor, który dodatkowo sprawia, że zabieg wydaje się bardziej luksusowy. W trakcie zabiegu jak i po nim nie wystąpiło u mnie żadne podrażnienie, ani zaczerwienienie. Po zdjęciu maski skóra była mokra od serum, ale po wklepaniu stopniowo się wchłonęło nie pozostawiając lepkiej warstwy. Efektu odmłodzenia nie zauważyłam, ale za to skóra stała się rozświetlona i poczułam zastrzyk energii. Jak za taką cenę (8 zł) to bardzo fajna maska. 





3. Gliss Split Ends Miracle - ekspresowa odżywka w sprayu, produkt pełnowymiarowy

Lubię maski bez spłukiwania, chyba bardziej niż te klasyczne do spłukiwania. Są lżejsze i moje włosy się po nich nie przetłuszczają tak szybko. Między innymi dlatego bardzo się cieszę, że w mojej wersji pudełka znalazła się taka odżywka. W poprzednim miesiącu był szampon z tej serii, więc mogę je stosować razem dla lepszego efektu. Nie są to kosmetyki naturalne, ale zarówno szampon jak i odżywka nie zrobiły na mojej głowie nic złego. Odżywka pachnie przyjemnie i z powodzeniem mogłabym jej używać jako mgiełki do włosów. Nie skleja, nie obciąża, ułatwia rozczesywanie. Bardzo fajny produkt dla mało wymagających włosów. 




4. Maybelline Lifter Gloss - błyszczyk "008 Stone"

Chociaż błyszczyków i pomadek mam tyle, że starszy mi chyba do końca życia to ciągle mi mało. Lubię mieć dużo różnych odcieni, tak by zawsze wybrać ten właściwy. Już samo opakowanie przyciąga wzrok i po raz kolejny sprawdza się zasada "mniej znaczy więcej". Cieszę się bardzo, że jest to odcień zbliżony do nude, a nie jakiś słodki róż. Konsystencja gęsta, zapewnia dobre krycie. Aplikator jest wygodny, więc produkt łatwo się nakłada. To mój drugi ulubieniec tego pudełka. 




5. Biodermic Dermocosmetics = serum kolagenowe, miniatura

Z opisu producenta wynika, że jest to rewolucyjne serum dające błyskawiczny efekt. Szkoda, że to tylko próbka, bo z opisu wydaje się całkiem ciekawe. Serum ma postać przeźroczystego żelu, który po nałożeniu tworzy lepką warstwę. Na szczęście ta znika ekspresowo. Aż byłam zdziwiona, że tak szybko się wchłania. Niestety minusem jest zapach, który dla mnie nie jest przyjemny, a może po prostu jest zbyt intensywny. Skóra już po nałożeniu produktu staje się wyraźnie gładsza i miła w dotyku. Chętnie sprawdziłabym produkt przy systematycznym stosowaniu, być może moja skóra zachowałaby młody wygląd na dłużej.



6. Glazel Visage - sypki cień Glamour 15, produkt pełnowymiarowy

Pamiętam, że Glazel było lata temu obecne w BeGlossy. Ich cienie są naprawdę dobre. Nie będę ukrywać, że kocham złoto i to co się błyszczy, dlatego ten cień trafia w moje gusta. Po nałożeniu jest kremowy o perłowym wykończeniu. Bardzo dobrze nadaje się do rozświetlania. Jest trwały i dobrze napigmentowany. Myślę, że odcień jest bardzo uniwersalny i na pewno go wykorzystam. 

7. Lirene - rajstopy w sprayu, produkt pełnowymiarowy 

Zdarza mi się może dwa razy w roku użyć rajstop w sprayu. Zwłaszcza kiedy potrzebuję mieć opalone nogi na wiosnę. Niestety produkt nadaje się do ciemnej karnacji i początkowo myślałam, że jest dla mnie za ciemny. Po aplikacji jest lekko pomarańczowy, ale po dokładnym roztarciu skóra wygląda jak muśnięta słońcem. Ładnie pachnie i dobrze kryje. Myślę, że może awaryjnie gdzieś go wykorzystam. 


Podsumowując zawartość wrześniowej edycji jest super. Co prawda nie są to jakieś luksusowe i unikalne kosmetyki, ale z pewnością będą wykorzystane. A jak Wam podoba się ta zawartość? Znacie te kosmetyki czy może są dla Was nowością?



Suchy szampon - jak go stosować? Czy warto go kupić? Jaki wybrać? Szampon L'Oreal, Biovax, Niuqi

07:12

Suchy szampon - jak go stosować? Czy warto go kupić? Jaki wybrać? Szampon L'Oreal, Biovax, Niuqi

Suchy szampon - na pewno już o nim słyszałaś. Jest to jeden z tych kosmetyków, który potrafi uratować nasze dobre imię. Czasem zdarza się wyjście kiedy chcemy dobrze wyglądać, a nie mamy czasu na mycie włosów. Właśnie wtedy pomoże suchy szampon.

suchy szampon

Moja przygoda z suchymi szamponami rozpoczęła się lata temu od marki Batiste. Były to czasy kiedy nie było jeszcze wersji szamponów dla brunetek.  Potem stopniowo sprawdzałam kolejne marki, które zaczęły wprowadzać suche szampony do swoich ofert. Aktualnie jest ich na rynku bardzo dużo. Kuszą ładnymi opakowaniami i cudownymi zapachami, naprawdę jest w czym wybierać. Są nawet specjalne szampony dostosowane do koloru włosów czy takie nadające blask lub super objętość. Obecnie najpopularniejszą marką wśród suchych szamponów jest Batiste. Myślę, że ich największym konkurentem jest L'Oreal, który można kupić nawet w Biedronce i ja naprawdę widzę go wszędzie - być może to zasługa opakowania, które przyciąga wzrok. 

Jak działa suchy szampon?

Suchy szampon to produkt do włosów w aerozolu zawierający puder na bazie skrobi, owsa bądź ryżu. Składniki szamponu pochłaniają sebum wraz z zanieczyszczeniami osadzającymi się na włosach w ciągu dnia. Oprócz oczyszczania produkt niweluje nieprzyjemny zapach. W zależności od wersji może zawierać olejki eteryczne, witaminy czy wyciągi z roślin (np. pielęgnacyjny olejek z awokado). 

suchy szampon

Jak stosować suchy szampon, aby otrzymać zamierzony efekt?

Zasada działania suchego szamponu jest dosyć prosta. W skrócie wygląda to tak, że potrząsamy energicznie opakowaniem, następnie rozpylamy produkt krótkimi seriami na rozczesanych włosach. Najlepsza odległość to ok.15-20 cm. Dobrze jest odczekać chwilę  i dopiero wmasować produkt we włosy by zadziałał, wtedy efekt będzie bardziej widoczny - sebum zostanie lepiej wchłonięte. Na koniec trzeba produkt wyczesać z włosów i gotowe. Co prawda nie zastąpi to zwykłego mycia, ale awaryjnie pomiędzy kolejnymi myciami sprawdzi się idealnie. Ważne by nie nałożyć produktu zbyt dużo, wówczas może pojawić się biały nalot, a przy dłuższym stosowaniu nawet łupież.

Suchy szampon L'Oreal Magic Shampoo Invisible Dry Shampoo Rose Tonic

Suchy szampon L'Oreal Magic Shampoo Invisible Dry Shampoo Tropical Splash

Najczęściej sięgam po suchy szampon od L'Oreal. Może to ze względu na dostępność, a może na wersje zapachowe. Sama nie wiem, ale mają w sobie coś co mnie przyciąga. Szampon odświeża fryzurę na kilka godzin. Spokojnie wystarczy na szybkie wyjście, czy nawet 8 godzin spędzonych w pracy, ale na cały dzień już nie. Według mnie jest to czas odpowiedni, przecież szampon ma awaryjnie odświeżać włosy, a nie zastępować ich mycia. Ze względu na moje ciemne włosy często szampony pozostawiają u mnie biały nalot, na szczęście w przypadku szamponów L'oreal nie mam tego problemu. Po aplikacji jest on niewidzialny. W przypadku niektórych produktów Batiste zdarzało się przesuszenie skóry głowy i swędzenie, a nawet pojawiał się łupież, teraz ten problem nie występuje. Myślę, że szampon L'Oreal to produkt delikatniejszy w działaniu. Dodatkowo szampon unosi włosy u nasady i robi to lepiej niż inne szampony. Czytałam na forach, że podobno skleja włosy jak lakier. Nie zauważyłam takiego problemu u siebie, może to wynika z ilości użytego produktu, a może decyduje o tym grubość włosów. 

Plusem szamponu niezależnie od wersji jest trwały, ale raczej delikatny zapach. Wersja Rose Tonic to różany zapach, który nie jest duszący i babciny. Niestety ja nie jestem jego fanką, więc nie kupię go ponownie. Natomiast Tropical Splash to jest to co lubię. Przyjemna woń egzotycznych owoców od razu poprawia mi humor. 

Jeśli chodzi o  cenę to w opcji standardowej (ponad 20 zł) produkt jest drogi, warto więc polować na promocje wtedy można go kupić nawet za połowę tej ceny (ok.10 zł). 

suchy szampon loreal

suchy szampon loreal

L'biotica Biovax Botanic - Opuntia oil & Mango 

Często kiedy robię zakupy w internecie i widzę nowy, ciekawy produkt po prostu dodaję go do koszyka. Tak było w przypadku suchego szamponu Biovax. Bardzo spodobała mi się jego szata graficzna, która jest prze cudnej urody. Podobno jest to szampon do codziennego stosowania, jednak ja stosuję takie produkty tylko awaryjnie. Nic bowiem nie zastąpi mycia włosów w tradycyjny sposób. 

Szampon pozytywnie mnie zaskoczył. Mam wrażenie, że jego areozol jest mocniejszy niż w innych szamponach przez co produkt lepiej pokrywa włosy i jest wydajniejszy. Włosy po użyciu są odświeżone i pachną obłędnie. Jest to zapach słodkiego mango, soczysty i lekko pudrowy. Tak jak poprzednik unosi włosy u nasady, nie skleja ich oraz nie matowi (nie pozostawia białych śladów). Mam wrażenie, że po jego użyciu włosy nabierają lekkości i dobrze się układają, a efekt utrzymuje się dłużej niż w przypadku innych szamponów. Może nawet to najlepszy suchy szampon jaki miałam. Produkt ma same zalety, a jego jedyna wada to dostępność, niestety nie kupimy go w pierwszym, lepszym sklepie typu Biedronka. Jeśli chodzi o jego cenę to standardowo kosztuje ok. 20 zł, na promocji można znaleźć za ok. 11 zł - 14 zł.

L'biotica Biovax Botanic suchy szampon


Niuqi, Suchy szampon o zapachu dojrzałej wiśni


Co jakiś czas sięgam po kosmetyki z Biedronki. Nie jestem co prawda ich fanką, ale lubię mieć porównanie z innymi markami. Kto wie, może kiedyś odkryje w ten sposób jakiś hit. 

Z reguły do mojego koszyka trafiają egzotyczne, tropikalne i świeże zapachy. Tym razem postanowiłam wziąć coś innego, ale niestety nie był to dobry wybór. Zapach dojrzałej wiśni jest męczący, nieco pudrowy, przypomina zapach cukierków, a ja liczyłam na coś bardziej orzeźwiającego. Do tego naprawdę długo go czuję, mam wrażenie, że jest ze mną przez cały dzień. Po za tym szampon jak szampon. Odświeża włosy i poprawia ich ogólny stan. Podczas aplikacji trzeba uważać bardziej niż podczas używania np. L'Oreala czy Biovax. Łatwo można przesadzić i niestety pojawią się białe ślady. Muszę przyznać, że szampon mnie nie zachwycił. Może jeszcze skuszę się na wersję mango. Zobaczymy. 
Niewątpliwie plusem szamponu jest jego niska cena standardowa (9,99 zł), oraz dostępność (kupimy go w Biedronce). Jednak w tego typu produktach dla mnie liczy się coś innego. 

suchy szampon z biedronki

Podsumowując wszystkie wymienione szampony spełniają swoją rolę. Jedne lepiej, inne nieco gorzej. Jedyną zasadniczą różnicą pomiędzy nimi jest zapach, który dla mnie osobiście jest ważny. Nie podoba mi się zapach dojrzałej wiśni, ktoś inny może go uwielbiać. Ja lubię mango, a ktoś inny może go nie znosić. W moim odczuciu najlepszy jest Biovax, nieco gorzej wypadł L'Oreal wersja tropikalna, natomiast L'Oreal wersja różana oraz Niuqi nie trafiły w mój gust i razem zamykają stawkę. 

Używacie suchych szamponów? Czy nie potrzebujecie tego typu kosmetyków? Koniecznie dajcie znać w komentarzu jaki suchy szampon jest waszym ulubionym.
Wegańskie kosmetyki Love Beauty And Planet - algi morskie i eukaliptus.

08:31

Wegańskie kosmetyki Love Beauty And Planet - algi morskie i eukaliptus.

Dziś chciałam Wam przedstawić nowość marki Love Beauty and Planet. Jest to linia kosmetyków zawierająca w składzie algi morskie i eukaliptus. Przenieśmy się zatem na rajską wyspę...

Marka Love Beauty and Planet należy do koncernu Unilever i jest dostępna w Polsce od kwietnia zeszłego roku. To co przykuło moją uwagę już na samym początku to opakowania, które wykonane są w 100% z plastiku pochodzącego z recyklingu i nadają się do ponownego przetworzenia. Cieszy mnie ten fakt, ponieważ jest to krok w dobrą stronę. Marka stworzona bowiem została przez ludzi, którzy uważają, że można dbać o urodę jednocześnie szanując środowisko. Dodam jeszcze, że kosmetyki są wegańskie i posiadają certyfikat niezależnej Europejskiej Unii Wegetariańskiej, a zamiast silikonu zawierają organiczny olej kokosowy. To tyle tytułem wstępu przejdźmy zatem do konkretów.

Kosmetyki, które miałam okazję przetestować to nawilżający szampon i odżywka do włosów, oraz balsam do ciała. Wydaje mi się, że kolorystycznie to najładniejsza wersja z dostępnych linii. Jest cudownie niebieska i zdecydowanie kojarzy się z wakacjami i pięknym oceanem. Niestety algi i ocean nie kojarzą mi się z ładnym zapachem, więc kosmetyki stały na półce i czekały. W końcu doczekały się i pewnego dnia po otwarciu szamponu przeżyłam szok. Okazało się, że zapach jest intensywny, słodki i cudowny. Zupełnie nie taki jakiego się spodziewałam. 

Co do samych opakowań to są przeźroczyste i widzimy ile produktu mamy wewnątrz. Butelki są miękkie i wygodne w użyciu, dzięki czemu produkt można wykorzystać do ostatniej kropli. Tutaj z pewnością nic się nie zmarnuje. 


Szampon nawilżający Love Beauty And Planet z algami morskimi i eukaliptusem

Szampon ma odpowiednią konsystencje, dobrze się rozprowadza i mocno się pieni. Pomimo intensywnej piany dobrze się wypłukuje. Po umyciu włosy dają się rozczesać nawet bez użycia odżywki. Są gładkie i oczyszczone, a przy tym przyjemnie pachną. Co najważniejsze szampon nie wywołał u mnie podrażnienia nawet przy codziennym stosowaniu.



Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl betaine, Sodium chloride, Parfum Glycol distearate, Sodium benzoate, Citrid acid, Cocamide mea, PPG-8, Guar hydroxypropyltrimonium chloride, Disodium edta, Cocos nucifera oil, Eucalyptus globulus leaf oil, Glycerin, Macrocystis pyrifera extract, Sodium Hydroxide, Citronellol, Eugenol, Limonene, Linalool.


Odżywka nawilżająca Love Beauty And Planet z algami morskimi i eukaliptusem

Jeśli chodzi o odżywki to staram się nie stosować ich podczas każdego mycia, bo lubią obciążać moje włosy. Czasem po prostu czuję, że moje włosy jej potrzebują czy też nie. Odzywkę Love Beauty and Planet stosowałam tradycyjnie do spłukiwania (niestety na opakowaniu nie ma informacji na temat stosowania). Włosy po użyciu stawały się bardzo gładkie i błyszczące. Nie były nadmiernie obciążone.



Skład: Aqua, Cetearyl alcohol, Behentrimonium chloride, Cocos nucifera oil, Parfum, Dipropylene glycol, Benzyl alcohol, 1,2-hexanediol, Disodium edta, Eucalyptus globulus leaf oil, Glycerin, Macrocystis pyrifera extract, Citronellol, Eugenol, Limonene, Linalool.

Nawilżający balsam do ciała Love Beauty And Planet z algami morskimi i eukaliptusem

Chociaż moja skóra lubi się wysuszać to zdarza mi się zapominać o balsamie. No dobra, pamiętam o nim, ale nie zawsze mam czas by go użyć. Tu się zmobilizowałam, bo chciałam zobaczyć jaki będzie efekt przy systematycznym stosowaniu. Balsam ma przyjemną, lekką konsystencje i szybko się wchłania. Pozostawia na skórze delikatny zapach, który długo się utrzymuje. Skóra po użyciu staje się wyczuwalnie gładsza i odzyskuje naturalny blask.


Skład: Aqua, Glycerin, Stearic Acid, Glycol stearate, Glycine soja oil, Caprylic/Capric triglyceride, Glyceryl stearate, Triethanolamine, Parfum, Cetyl Alcohol, Sapindus mukurossi fruit extract, Latobacillus/wasabia japonica root ferment extract, Hydroxyethylcellulose, Carbomer, Styrax benzoin gum, Stearamide amp, Disodium edta, BHT, Sodium nitrate, eucalyptus globulus leaf oil, Disodium phosphate, Polysorbate 60, Macrocystis pyrifera extract, Alpha-isomethyl, Ionone, Benzyl cinnamate, Citronellol, Eugenol, Limonene, Linalool.

Kosmetyki kupicie np. w Rossmannie, a ceny standardowe prezentują się następująco:
Szampon 400 ml - 34,99 zł
Odżywka 400 ml - 34,99 zł
Balsam do ciała 400 ml- 30,99 zł

W zasadzie wszystkie kosmetyki przypadły mi do gustu. Spełniają swoje funkcje i nie wywołują u mnie podrażnień, a to już pierwszy dobry znak. Myślę, że sprawdzę w niedługim czasie inne warianty. Jedyny ich minus to fakt, że za taki zestaw trzeba zapłacić 100 zł z groszami... No cóż, nie pozostaje nic innego jak polować na promocje. A Wy stosujecie kosmetyki tej marki?

TROPICAL ISLAND BEGLOSSY SIERPIEŃ 2020

14:04

TROPICAL ISLAND BEGLOSSY SIERPIEŃ 2020

Wakacje już niestety pozostały tylko wspomnieniem, więc chyba najwyższa pora ocenić zawartość sierpniowego pudełka BeGlossy.


BEGLOSSY "TROPICAL ISLAND" SIERPIEŃ 2020


W sierpniowym pudełku znalazło się aż 8 kosmetyków! W tym 6 produktów do pielęgnacji i 2 kosmetyki z "kolorówki". Nie będę ukrywać, że w tej edycji najbardziej podoba mi się pudełko. Na wieczku znajduje się piękna grafika z flamingiem, natomiast cały "dół" jest ozdobiony flamingami, tropikalnymi kwiatami i liśćmi - czyli tym co uwielbiam i co bardzo pasuje do wakacyjnej edycji! Bardzo lubię takie pudełeczka - przechowuję w nich biżuterię, małe kosmetyki czy inne gadżety.




1. Gliss - szampon do włosów Split Ends Miracle, produkt pełnowymiarowy

Lata temu byłam fanką szamponów i odżywek Gliss Kur. Był taki czas, że używałam tylko ich i sprawdziłam chyba wszystkie wersje kolorystyczne. Jedno jest pewne mam po nich dobre wspomnienia.
Szampon, który znalazł się w pudełku przeznaczony jest do włosów zniszczonych z rozdwojonymi końcówkami. Jeśli chodzi o jego plusy to zdecydowanie jest to pojemność - wkurza mnie jak szampon ma 150- 250 ml i jeszcze dobrze się nie rozkręcę z jego używaniem, a już muszę kupić nowy. Czy Wy też tak macie? Czy ja jestem jakaś inna? Wracając do szamponu to podoba mi się jego butelka, a zwłaszcza kolorystyka. Myślę, że jeśli stałabym przed półką szukając szamponu to z pewnością ten przyciągnął by moją uwagę. Warto wspomnieć, że szampon przyjemnie pachnie i dobrze myje włosy. Po umyciu włosy są pachnące, gładkie, błyszczące i dobrze się rozczesują nawet bez użycia odżywki. Nie mam teraz co prawda zniszczonych włosów, ani rozdwojonych końcówek więc nie wiem czy szampon rzeczywiście odbudowuje. Jeśli chodzi o to co najważniejsze czyli skład to wygląda to tak, że już na samym początku znajdziemy Sodium Laureth Sulfate (SLS), a za nim m.in. PEG-7 Glyceryl Cocoate, Benzoesan Sodu, Wodorotlenek Sodu, Sorbinian Potasu, Phenoxyethanol, Linalol, Salicylan  Benzylu, Amyl Cinnamal, Limonen, Alpha-isomethyl ionone, a stawkę zamyka alkohol benzylowy. Substancje te mogą powodować reakcje alergiczne i dlatego niektóre mogą być stosowane w kosmetykach w ograniczonych stężeniach. Rozumiem, że niektóre no muszą się tam znaleźć, tylko po co ich aż tyle w jednym produkcie? Niestety taki skład na dłuższą metę powoduje u mnie swędzenie głowy i łupież, więc w zasadzie nawet gdyby szampon zawierał składniki "cudotwórcze" ja i tak nie mogłabym go stosować. Myślę, że przy mniej wrażliwej skórze głowy może ten szampon będzie ok. Cena jest niezwykle przystępna, bo widziałam, że można go kupić już za 9,99 zł.


2. AA Hydro Sorbet - krem nawilżający, produkt pełnowymiarowy

Sięgam czasem po kosmetyki z AA zarówno jeśli chodzi o pielęgnacje jak i kolorówkę. W zasadzie to kosmetyki pielęgnujące z AA stosuje również mój mąż. Krem, który znalazł się w pudełku jest inspirowany koreańską pielęgnacją i ma intensywnie nawilżać oraz odżywiać. Muszę przyznać, że krem ma fajną lekką i nieco żelową konsystencję, która nawet szybko się wchłania. Nie jest to typowy ciężki i tłusty krem. Efekt nawilżenia jest średni, myślę, że to bardziej krem chłodzący po opalaniu. Na pewno trzeba uważać by nie nałożyć go za dużo, bo może się "rolować". Ja nie mogę mu się oprzeć, jego nakładanie jest bowiem bardzo przyjemne... to niestety sprawia, że jest mało wydajny. Jednak nie ocenia się książki po okładce, więc zajrzyjmy do INCI. A znajdziemy tutaj składniki o działaniu nawilżającym, wygładzającym, oraz m.in. wodorotlenek sodu, Fenoksyetanol, sorbinian potasu, Benzophenone-4, ditlenek tytanu, błekit brylantowy CI 42090 (jego stosowanie zakazane jest w niektórych krajach, ponieważ wykazano w badaniach na zwierzętach jego rakotwórcze działanie). Są to substancje, które można stosować tylko w ograniczonych stężeniach, a ja za nimi nie przepadam. Jednak sprawdziłam krem na twarzy i dłoniach. W obu przypadkach nie powodował podrażnień ani zaczerwienienia, a pozostawiony na skórze film chronił skórę. Dzięki temu stan moich dłoni nawet się poprawił.


3. Concertino - antybakteryjny krem do rąk, produkt pełnowymiarowy

Pierwszy raz mam okazję sprawdzić kosmetyk tej firmy. Od razu po otwarciu pudełka przeszukałam internet i w sumie dużo się nie dowiedziałam. Znalazłam jakieś lakiery do włosów i produkty antybakteryjne. Taka oferta na czasie w związku z pandemią/epidemią. 
Produkty antybakteryjne wysuszają moją skórę i zawsze po ich użyciu muszę nałożyć krem. Ten produkt pozwala mi zaoszczędzić czas, bo mam 2w1. Takie połączenie jest więc bardzo dobrym rozwiązaniem. Co do samego kremu to zawiera nawilżającą glicerynę oraz łagodzący d-pantenol. Krem przyjemnie pachnie, a jego konsystencja jest lekka i szybko się wchłania. To niewątpliwie plus - bardzo nie lubię tracić czasu czekając na wchłonięcie kremu. Skóra po użyciu jest elastyczna, pachnąca i nawilżona. Jeśli jednak macie bardzo suche dłonie, to ten krem może być dla Was za słaby. Jedynie mam wątpliwości co do "antybakteryjnego" działania kremu, bo nie jestem w stanie go w żadnej sposób potwierdzić. 



4. AA Wings of Color, produkt pełnowymiarowy

Eyeliner AA Wings od Color w kolorze niebieskim zawiera technologię Tube Technology i Biotin Power Formuła. Jest to wodoodporna formuła zmywalna ciepłą wodą. Jak napisali tak też jest. Eyeliner po zaschnięciu jest nie do ruszenia, dopiero pod wpływem ciepłej wody "odkleja" się od skóry w całości, coś jak maseczka peel-off. Dostępny w aż 5 odcieniach, więc każda znajdzie to czego szuka. Bardzo fajny produkt. 



5/6. Marion - maska na tkaninie x2, produkt pełnowymiarowy

W pudełku znalazłam dwie maski na okolice oczu "Efekt motyla" i "Koci zmysł". Maski wyglądają całkiem fajnie, więc idealnie nadają się do pokazania np.na Instagramie. Niestety w obu przypadkach wystąpiło u mnie pieczenie i zaczerwienienie, które powodowało, że chciałam maskę zdjąć jak najszybciej. Na szczęście efekt ten nie utrzymywał się długo. Po użyciu skóra błyszczała się jak wypastowana, więc maska raczej nadaje się do stosowania przed snem. Jeśli o mnie chodzi to wolę maski matujące i typu peel-off, więc ten produkt nie jest dla mnie.





7. CannabiGold Smart, produkt pełnowymiarowy

Produkt z którego w sumie jestem najmniej zadowolona. Nie lubię dostawać produktów do spożywania typu napoje, suplementy diety. Takie produkty wybieram sama i nie przepadam za testowaniem ich. Jeśli chodzi o same kapsułki to na opakowaniu znajdziemy informacje tylko co zawierają i jak je stosować, ale działania to już nie napisali... Mam się spodziewać, że moje włosy urosną? A może będę lepiej widzieć? Wydaje mi się, że taka informacja była by wskazana, bo wyszło na to, że dostałam kapsułki, ale nie wiem na co?! Wystarczyło tak naprawdę napisać, że wspomagają odporność oraz regulują funkcjonowanie organizmu. 



8. Delia Cosmetics - lakier do paznokci, produkt pełnowymiarowy


Lakierów do paznokci nigdy dość, więc ten produkt ucieszył mnie najbardziej. Zwłaszcza, że trafił mi się najlepszy kolor z całej palety - Hawaii Time. Lakier jest bardzo wodnisty, a co za tym idzie trzeba nałożyć co najmniej trzy warstwy aby paznokieć brzydko nie przebijał. Co do trwałości hmm zależy co się robi. Zdecydowanie ręka prawa szybciej się zużywa niż lewa, ale to norma. Lakier wymaga zdecydowanej zmiany po tygodniu, a poprawek już wcześniej. Stosując bazę możemy przedłużyć jego trwałość. Jeśli tak jak ja lubicie soczyste owocowe paznokcie to ten odcień decydowanie jest dla Was!



Podsumowując zawartość sierpniowego boxa jest zróżnicowana. W pudełku znajdują się kosmetyki do włosów, twarzy i dłoni. Niestety nie wszystkie się u mnie sprawdziły - moja skóra "na głowie" stała się wrażliwa i zdarza się, że kremy, maseczki czy szampony wywołują u mnie zaczerwienienie i/lub swędzenie. Wynika to albo z obecności w składzie pewnych składników lub ich konkretnej "mieszanki".  Jednak jeśli nie macie takich problemów i Wasza skóra jest tolerancyjna to ta zawartość powinna przypaść Wam do gustu. W mojej ocenie pudełko zasługuje na ocenę 3,5/5.

Zadbaj o siebie i #zostańwdomu Przegląd płynów do kąpieli od Avon. Każdy znajdzie coś dla siebie.

23:55

Zadbaj o siebie i #zostańwdomu Przegląd płynów do kąpieli od Avon. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Wiem, że od dłuższego już czasu trwa w naszym kraju dosyć skomplikowana sytuacja i zwykłe "będzie dobrze" nie wystarczy. Wszyscy mamy obecnie podobne zmartwienia, które spędzają nam sen z powiek. Od tych poważnych jak rozpoczęty właśnie rok szkolny, brak pracy czy nawet takie proste sprawy jak wyjście na zakupy. Najgorsze, że nikt nie wie ile to jeszcze potrwa... Można by tak wyliczać, ale lepiej spędzić czas na czymś przyjemniejszym. Oderwanie się od zmartwień chociaż na chwilę na pewno dobrze Ci zrobi. Myślę, że warto spojrzeć na tę sytuację z innej strony. Zobaczyć w niej chociaż cień czegoś pozytywnego. W końcu wreszcie mamy czas na rzeczy na które ciągle nam go brakowało. Może to właśnie moment by na chwilę zwolnić i spędzić więcej czasu z rodziną? A może po prostu mieć czas na zwykły relaks i odpoczynek? Jedno jest pewne ten rok z pewnością należeć będzie do wyjątkowych. Myślę, że w takim wypadku nie ma nic przyjemniejszego na zakończenie ciężkiego dnia jak relaksująca kąpiel. Nie od dziś wiadomo, że ciepła woda relaksuje i uspokaja, wzmaga przepływ krwi, działa rozkurczowo i leczniczo przy różnych stanach zapalnych. Dlatego chcę Ci dzisiaj podsunąć kilka propozycji płynów do kąpieli od Avon, które z powodzeniem zamówisz i odbierzesz nie wychodząc z domu.

Z kosmetykami Avon sprawa wygląda u mnie tak, że mam kilka ulubionych, pozostałe kupuję z ciekawości. Często nie mają one zbyt dobrych składów, ale jeśli są to kosmetyki, które mają ze skórą tylko czasowy kontakt i zmywamy je wodą nie przeszkadza mi to. Nie wywołują u mnie alergii, nie wysuszają skóry za to pachną obłędnie... i właśnie za to je uwielbiam. Jeśli chodzi o olejki i eliksiry do kąpieli jedyny ich minus to tak naprawdę butelka, która jest odkręcana i bardzo sztywna przez co ciężko wydobyć produkt z opakowania. Nie wymagam od takich produktów by piana wylewała się z wanny, bo nie każdy produkt ma takie działanie (zwłaszcza olejki). Nie oszukuje się i nie wierzę w reklamy, że produkt jest cudotwórcą i po kąpieli będziemy mieć efekt "łał" - jak już chodzi o ścisłość to wole się czasem mile zaskoczyć. Co do cen Avon posiada serie tańsze i droższe, do której niewątpliwie należy Planet SPA. Ceny katalogowe kosmetyków są wysokie, dlatego warto polować na promocje. 

1. Planet Spa, Sweet Sensuality, Bath Elixir (Odżywczy eliksir do kąpieli), cena katalogowa: 35 zł na promocji: 19,99 zł

Eliksir jest dość gęsty, a zapach jaśminu słodki i przyjemny - i jest to jego największa zaleta. Po pianie nie można spodziewać się szaleństw, trzeba wlać sporo płynu by była obfita. Nie odżywia, nie pielęgnuje, ale też nie szkodzi. Kąpiel jest jednak przyjemna, a po takich płynach tego właśnie oczekuje.

 

2. Płyn do kąpieli Peonia i kwiat lotosu, cena katalogowa: 13 zł, na promocji: 8,99 zł

Jedyny płyn w zestawieniu, który nie należy do serii Planet SPA, co nie znaczy, że jest gorszy. Wręcz przeciwnie! Pachnie najładniej ze wszystkich i najlepiej się pieni już przy niewielkiej ilości dodanej do wody, dzięki czemu jest również wydajny. Nie wysusza, ale i nie nawilża. Cenowo najprzystępniejszy spośród zestawienia.


3. Planet Spa, 
Luksusowy eliksir do kąpieli z pyłem perłowym Carribean Escape, 
cena katalogowa: 35 zł, na promocji: 19,99 zł

Zapach jest mega przyjemny, odprężający, trochę jak by mydlany. Piana na początku jest obfita, ale niestety za szybko znika. Patrząc z drugiej strony to może i dobrze, bo nie ma później problemu z jej spłukaniem, a sama kąpiel się nie przedłuża. Podczas kąpieli w wodzie widoczny jest migoczący pyłek, co sprawia, że kąpiel sprawia wrażenie "bardziej luksusowej". Skóra po kąpieli jest jak by rozświetlona, nie przesuszona, a może minimalnie nawilżona. 



4. Planet Spa, Nawilżająco - odżywczy eliksir do kąpieli z afrykańskim masłem shea i kakao, cena katalogowa: 35 zł, na promocji: 19,99 zł

Jeśli lubicie słodkie, czekoladowe zapachy to zdecydowanie coś dla Was! Dla mnie osobiście to najprzyjemniejszy rodzaj zapachu, ale np.mój mąż ma zupełnie odwrotnie. Chociaż to dziwne, bo jest większym fanem słodyczy niż ja :) Elixir jest gęsty, ma jedwabistą konsystencję. Wygląda jak roztopiona czekolada! Po wlaniu do wody powstaje delikatna pianka, a delikatny zapach nadal jest wyczuwalny. Jeśli chodzi o właściwości pielęgnacyjne to nie zauważyłam polepszenia, ani też pogorszenia stanu mojej skóry. To znaczy, że nie wpływa niekorzystnie, ponieważ moja skóra lubi się przesuszać (zwłaszcza na nogach). Kąpiel jest przyjemna, a to najważniejsze.



5. Planet Spa, Nawilżająco-relaksujące mleczko dwufazowe do kąpieli o zapachu lawendy i jaśminu, cena katalogowa: 35 zł, na promocji: 19,99 zł

Nie będę ściemniać, nie lubię zapachu lawendy. Jak tylko mogę to nie kupuję i staram się nie używać. Jednak lawenda ma niezwykłą moc odprężania i jej zapach potrafi zdziałać naprawdę cuda. Dlatego czasem zdarza mi się zaszaleć i sięgnąć po coś w tym zapachu. Tak było i w tym wypadku. W buteleczce zamknięte są dwie formuły, które najpierw należy wstrząsnąć w celu wymieszania, a następnie wlać pod strumień wody by powstała mleczna kąpiel. Uwalniany nieco ostry i męski zapach lawendy koi zmysły, delikatnie relaksuje i wprowadza umysł w stan rozluźnienia. Po jego zastosowaniu czuje się zrelaksowana.  



Jeśli chodzi o płyny do kąpieli to oczekuje od nich głównie ładnego zapachu, nie muszą wypełniać całej wanny pianą. Uważam, że od nawilżania to jest balsam, a od mycia żel. A Wy czego oczekujecie od płynu do kąpieli?

Pielęgnacja małego dziecka. Jak wybierać kosmetyki? Co znajdziemy w drogeryjnych kosmetykach do mycia przeznaczonych dla dzieci? Pod lupę bierzemy: Nivea Baby Ochronny szampon i płyn do kąpieli 2 w 1,  Johnson`s Baby Cottontouch Płyn do kąpieli i mycia ciała 2 w 1 oraz Babydream Pielęgnacyjny płyn do kąpieli

08:09

Pielęgnacja małego dziecka. Jak wybierać kosmetyki? Co znajdziemy w drogeryjnych kosmetykach do mycia przeznaczonych dla dzieci? Pod lupę bierzemy: Nivea Baby Ochronny szampon i płyn do kąpieli 2 w 1, Johnson`s Baby Cottontouch Płyn do kąpieli i mycia ciała 2 w 1 oraz Babydream Pielęgnacyjny płyn do kąpieli

Dzisiaj przychodzę z tematem "na gorąco". Ostatnio jedna z Was poprosiła mnie o pomoc w wyborze odpowiednich kosmetyków pielęgnujących dla swojego maluszka. Co prawda moje chłopaki nie są już bobasami, ale starszy zmaga się z AZS. Oprócz preparatów specjalistycznych, których używamy zdarza mi się kupić te drogeryjne kuszące atrakcyjną ceną i dostępnością. Ale czy są one bezpieczne? Czy nadają się dla każdego? 

Skóra dziecka, to nie skóra dorosłego.

Zacznę może od tego, by przypomnieć, że skóra pełni ważną rolę w naszym organizmie, m.in. przewodzi bodźce czy zabezpiecza przed wnikaniem szkodliwych czynników (bakterii, substancji chemicznych czy promieni UV) w głąb naszego organizmu. Skóra spełnia tę samą rolę u dorosłych co u dzieci, ale u tych drugich jest cieńsza i delikatniejsza - zwłaszcza w pierwszym roku życia. Dlatego właśnie powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na odpowiednią pielęgnację naszego maluszka. 

Od pierwszego dnia życia...

Kosmetyki dla małych dzieci przeznaczone są do pielęgnacji skóry od chwil narodzin do ok. 3 roku życia. Powinny zatem być delikatniejsze niż te dla dorosłych, niestety nie zawsze tak jest. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na skład, który powinien być krótki i treściwy. Uważajmy przy tym na opisy na opakowaniach typu:"100% naturalny", "nie zawiera parabenów" itp., które zachęcają do zakupu i często są tylko chwytem marketingowym. Warto natomiast sprawdzić INCI (International Nomenclature of Cosmetic Ingredients), który powie nam wszystko o składzie produktu. Sama staram się nie kupować produktów, które zawierają w składzie m.in.: SLS i SLES, parafinę, parabeny, PEG-i, substancje zapachowe i barwniki o silnym działaniu uczulającym. Kierując się tą zasadą  prawie zawsze wybieram kosmetyki nieposiadające koloru, które nie pachną lub ich zapach jest delikatny. Nie kupuję również produktów, które silnie się pienią lub barwią wodę. Lubię natomiast kiedy taki produkt ma w składzie różne substancje pochodzenia roślinnego, a tu naprawdę jest w czym wybierać. 
O ile w kosmetyku myjącym ze względu na krótki kontakt ze skórą mogę dopuścić jakiś nieciekawy składnik, tak dla kosmetyków pielęgnacyjnych (oliwka, kremy, zasypki itp.) nie robię wyjątków.  Takie niebezpieczne substancje mogą się kumulować w organizmie i dać o sobie znać nawet po latach. Jeśli więc wybieramy kosmetyki wybierajmy świadomie. Nie tylko jeśli chodzi o dzieci, ale i o nas samych. 

Do dzisiejszych testów wybrałam kosmetyki myjące znanych marek (Nivea Baby, Johnson's Baby oraz Babydream), które są łatwo dostępne. 




Pierwszy pod lupę trafi Johnson`s Baby Cottontouch Płyn do kąpieli i mycia ciała 2 w 1. Jest to kosmetyk, który jak zapewnia producent zawiera czystą bawełnę i masę składników pochodzenia naturalnego... Należy dodać, że zgodnie z opisem na opakowaniu nie zawiera barwników, parabenów i SLS/SLES. 




Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, PEG-80 Sorbitan Laurate, Decyl Glucoside, Gossypium Herbaceum (Cotton), Ethylhexylglycerin, Hydrogenated Palm Glycerides Citrate, Lecithin, Coconut Acid, Glyceryl Oleate, Coco-Glucoside, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Chloride, Trisodium Glutamate Diacetate, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Parfum.

Większość z tych substancji to emulgatory pochodzenia naturalnego, wśród nich znajdziemy również substancje pianotwórcze, zagęszczające, stabilizujące, regulujące pH. Pod koniec składu znajdziemy Sodium Hydroxide (chlorek sodu), którego stosowanie dopuszczone jest tylko w odpowiednim stężeniu i moim skromnym zdaniem nie powinno go tu być (jest to substancja, którą należy "chronić przed dziećmi"). Po nim znajduje się witamina C, E, a tuż za nimi Phenoxyethanol (Fenoksyetanol) i Sodium Benzoate (Benzoesan sodu), które również powinny być stosowane w ograniczonym stężeniu. Całe szczęście substancje te są pod koniec składu, a nie w połowie...

Jeżeli pominiemy skład to trzeba przyznać, że produkt prezentuje się dobrze ma ładne opakowanie i przyjemnie pachnie. Konsystencja jest odpowiednia, a płyn dobrze się pieni i wypłukuje. Plus za wygodne opakowanie z pompką. Niestety skład jest najważniejszy i w tym wypadku nie jest dobrze, myślę, że można było się bardziej postarać. Na szczęście nie wystąpiły u nas żadne podrażnienia i udało się nam zużyć płyn do końca. Męczyliśmy się z nim dosyć długo, bo płyn okazał się bardzo wydajny. Jest jeszcze kwestia "bawełny", która jest w składzie nie wiadomo pod jaką postacią?! Może dodana w całości :) Produkt na pierwszy rzut oka jest fajny, ale przy dokładniejszym poznaniu nie zachwyca i z pewnością nie kupimy go ponownie, jest bowiem na rynku dużo lepszych produktów.


Kolejnym, który prześwietliłam jest Nivea Baby Ochronny szampon i płyn do kąpieli 2w1. Na opakowaniu znajdziemy informacje, że nie zawiera alkoholu, parabenów, barwników, mydła oraz składników kompozycji zapachowych uważanych za alergizujące. Brzmi ciekawie, a jak jest naprawdę? Sprawdźmy.



Skład: Aqua, Cocoamidepropyl Betaine, Sodium Myreth Sulfate, Calendula Officinalis Flower Extract, Glycerin, Lauryl Glucoside, Sodium Chloride, PEG-200, Hydrogenated Glyceryl Palmate, Polyquaternium-7, PEG-90 Glyceryl Isostearate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Laureth-2, Glucose, Sodium Benzoate, Parfum.

Wydaje mi się, że tutaj skład jest nieco lepszy niż u poprzednika. Przynajmniej nie ma tutaj składników, które należy stosować w ograniczonym stężeniu. W składzie znajdziemy m.in.emulgator, emolient, detergenty, substancje pianotwórcze oraz wyciąg z nagietka, który ratuje sytuację. Produkt delikatnie myje ciało i włosy dziecka. Mam wrażenie, że jest nieco bardziej lepki niż ten płyn z Johnson'a. Piana jest mniej intensywna, a płyn w miarę dobrze się wypłukuje. Opakowanie posiada wygodną pompkę, a kolorystyka linii Nivea Baby jest jedną z moich ulubionych. Zapach intensywniejszy niż w przypadku innych produktów tego typu, ale uwielbiam go i lubię kiedy włosy mojego synka nim pachną.
Produkt powstał przy współpracy pediatrów i dermatologów, jest rekomendowany przez Instytut Centrum Zdrowia Matki Polki. Jak zapewniał producent żel nie spowodował podrażnienia ani wysuszenia skóry. Może nie jest to ideał, ale lubię kosmetyki Nivea i od czasu do czasu sięgam po nie. 



Na koniec zostawiłam sobie Babydream Pielęgnujący płyn do kąpieli. W tym wypadku płyn jak twierdzi producent nie zawiera barwników, środków konserwujących, oleju mineralnego i parafinowego.



Skład: Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamidopropyl Hydroxysultaine, Glyceryl Caprylate, Levulinic Acid, Propylene Glycol, Sodium Levulinate, Glycerin, Glyceryl Oleate, CocoGlucoside, Panthenol, Hydrolyzed Wheat Protein, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Sorbitol, Hydrogenated Vegetable Glycerides Citrate, Sodium Chloride, Citric Acid, Sodium Anisate, Tocopherol, Denatonium Benzoate, Parfum.

Skład to przede wszystkim substancje pielęgnacyjne. Tak jak poprzednicy zawiera emulgatory, naturalne konserwanty, środki myjące i pianotwórcze. Wśród składników pielęgnujących występują tutaj wyciąg z rumianku (działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne)oraz panthenol (działanie nawilżające, łagodzące, pielęgnujące). Co ciekawe jako jedyny zawiera Denatonium Benzoate, który uznany jest za najbardziej gorzką substancję na świecie i ma za zadanie chronić płyn przed wypiciem go przez dziecko. Płyn przyjemnie pachnie, pieni się słabiej od poprzedników i ma niestety jak dla mnie niepraktyczne opakowanie. Co prawda o dużej pojemności, ale nie posiada pompki, a takie opakowania preferuję. Płyn jest delikatny, tak jak w przypadku dwóch poprzednich nie wystąpiło podrażnienie, ani wysuszenie skóry.

Kosmetyki przeznaczone dla dzieci, zwłaszcza te od 1 dnia życia powinny być bezpieczne dla maluszka. Jedyna różnica jaka powinna być między nimi to wygląd opakowania czy zawartość różnych wyciągów roślinnych. Sięgając po taki kosmetyk powinno mieć się pewność, że niezależnie jaki wybierzemy będzie to dobry wybór. Niestety często składy takich kosmetyków nie odbiegają znacząco od składu tych przeznaczonych dla dorosłych. Dlatego dobrze czasem się im przyjrzeć. Spośród testowanych płynów do mycia najgorzej w mojej ocenie wypadł Johnson's wszystko za sprawą substancji, których nie powinno tu być w ogóle. Z pewnością nie kupię go ponownie, tego jestem pewna. Natomiast Nivea Baby i Beabydream to produkty, których może i skład idealny nie jest, ale myślę, że sporadyczne ich stosowanie nikomu nie zaszkodzi. 

Jeśli się ze mną nie zgadzasz lub coś ważnego Twoim zdaniem pominęłam koniecznie daj znać w komentarzu. 
Jak kupować kosmetyki z głową? To trudne zadanie, dlatego poznaj moje sprawdzone zasady i przekonaj się o ich skuteczności.

23:57

Jak kupować kosmetyki z głową? To trudne zadanie, dlatego poznaj moje sprawdzone zasady i przekonaj się o ich skuteczności.

W czasach kiedy na każdym kroku czyhają na nas reklamy, półki kuszą pięknymi opakowaniami, producenci zapewniają o cudownych właściwościach swoich produktów, a wszystko można kupić w internecie i  to jeszcze na promocji robienie rozsądnych zakupów kosmetycznych bywa trudne. Zachęceni tym wszystkim pakujemy do koszyka kolejne kosmetyki, których wcale nie potrzebujemy, a pewnego dnia okazuje się, że mamy w domu sklep kosmetyczny, a połowę naszych zbiorów trzeba wyrzucić. Spokojnie, to się zdarza, mi również. Co prawda mam swoje sprawdzone marki i produkty, czasem jednak zdarza mi się sięgnąć po coś co mi się po prostu podoba lub chcę sprawdzić coś nowego. Niestety nie zawsze jest to trafiony zakup.



Wydaje mi się, że robienie zakupów kosmetycznych jest coraz trudniejsze. Kiedyś na półkach było kilka rodzajów kremów przez co łatwiej było się zdecydować, aktualnie do wyboru mamy kilkadziesiąt, co według mnie sprawę bardzo komplikuje. Opowiem Wam jak to u mnie czasem wygląda. Załóżmy, ze akurat skończył mi się mój ulubiony krem, zbliża się weekend więc jak zamówię przez internet nie zdąży mi przyjść. Dobra, jadę szybko do Rossmann'a. Stoję przed półką i szukam, szukam i szukam. Sprawdzam po 3 razy, bo nie widzę mojego kremu, a może gdzieś tam w głębi półki czeka na mnie. Kątem oka widzę, że Pan z ochrony przechodzi obok, pewnie wyglądam podejrzanie jak tak stoję obok tej półki. Na pewno chcę coś zwędzić. Ostatecznie stwierdzam, że jednak nie ma. No dobra to wezmę inny co za problem. Fioletowy? Może czerwony? Różowy, a może niebieski? Moją uwagę przykuwa wreszcie jakieś opakowanie, no to czytam co ma w środku. Nie, jednak to nie dla mnie. Odkładam go na półkę i biorę inny. Po kilku podejściach mam dość i biorę to co tak naprawdę wydaje mi się, że jest odpowiednie. Potem w domu okazuje się, że krem się jednak nie sprawdza i zmuszona jestem go "zmęczyć" do końca lub wyrzucić. Znacie ten scenariusz? U mnie na szczęście zdarza się coraz rzadziej, od kiedy zastosowałam się do poniższych zasad.


  • Kupuj z wyprzedzeniem, ale z umiarem. Nie musisz od razu kupować zapasu na cały rok. Jednak kiedy widzisz, że twój kosmetyk zbliża się do końca poszukaj nowego opakowania. Zaoszczędzisz sobie nerwów i nie będziesz musiała brać  z półki czegokolwiek (z czego i tak pewnie nie będziesz zadowolona), bo akurat Twój ulubiony nie jest dostępny.
  • Nie sugeruj się reklamą. Nie ma nic złego w tym by czasem sprawdzić jakąś nowość, która pojawiła się na rynku. Nie oszukujmy się jednak. W reklamie wszyscy są piękni i młodzi. Mają gładkie twarze i piękny uśmiech, pewnie nawet mając 100 lat wyglądają lepiej od nas, a to wszystko za sprawą zwykłego kremu i zwykłej pasty do zębów. Niestety rzeczywistość jest inna. Jeśli więc macie sprawdzone kosmetyki nie rezygnujcie z nich tylko dlatego, że w reklamie powiedzieli, że "skuteczność kremu potwierdza 95% testujących". Akurat Wy możecie być w tych 5%.
  • Sprawdź opinie w internecie. Często kiedy robię zakupy mam włączony internet w telefonie. Jeśli mam jakieś wątpliwości czy warto kupić dany produkt wyszukuję opinie na jego temat. Czasem porównuję też cenę. Jeśli dany produkt ma bardzo dobre opinie w różnych serwisach, a opinie te są rzetelnie napisane to kupuję go. Natomiast jeśli produkt ma słabe opinie po prostu rezygnuję z niego. Z czasem zobaczycie jak może to ułatwić zakupy. U mnie ten sposób sprawdza się nie tylko w przypadku kosmetyków, ale w zasadzie większość rzeczy, które kupuję przechodzi taką weryfikację.  
  • Zanim kupisz zapas dla całej rodziny, poproś o próbkę lub kup pojemność podróżną. Niby z jednej strony fajnie, bo możesz kupić taniej większe opakowanie, ale z drugiej strony co jeśli kupisz nietrafiony kosmetyk? Nie spodoba Ci się zapach lub dostaniesz wysypki? Wyrzucisz całe opakowanie? To po prostu marnowanie pieniędzy i wcale nie będzie taniej, a przy tym zwiększy się zanieczyszczenie środowiska.
  • Nie kupuj kosmetyków w kioskach,  na bazarach czy w małych sklepach. W takich miejscach nie masz pewności co do oryginalności kosmetyków oraz sposobu ich przechowywania.  Nie raz zdarzyło mi się odwiedzić mały lokalny sklep, gdzie kosmetyki pokryte były grubą warstwą kurzu. To jeszcze nic, gorszy jest np. podkład, który całymi dniami opala się na pełnym słońcu... Nie wiesz ile sobie tak już leży, czy ktoś go wcześniej otwierał, a może i używał? Z pewnością wszystko to wpływa na pogorszenie jakości kosmetyku.
  • Kupując w internecie kupuj w sprawdzonych miejscach. Uwielbiam robić zakupy w internecie. Ceny są niższe niż w sklepach stacjonarnych, zakupy możesz robić całą dobę, czasem przesyłka jest gratis, a do tego kurier wszystko przywozi prosto do domu. Bajka, a jednak nie do końca. Internet zalewa bowiem morze podróbek. Nie będę już nawet mówić o lekach czy suplementach diety, skupmy się na kosmetykach. Produkty te pochodzą z niewiadomego źródła, a ich skład nie jest znany. Wystrzegam się więc kupowania kosmetyków w serwisach allegro, olx, grupach na Facebook'u itp. Mam za to kilka sprawdzonych sklepów i drogerii.
  • Koniecznie sprawdzaj daty ważności. Czasem na promocjach zdarza się, że produkty są tańsze właśnie ze względu na kończącą się datę przydatności. Zdarza się też, że po prostu zalegają dłużej na półkach niż powinny stąd ich niższa cena. Mi zdarzyło się kiedyś kupić w internecie podkład, który jak się okazało miał 5 lat, został już zastąpiony nową wersją, a jego przydatność dawno się skończyła! 
  • Zwracaj uwagę na symbole na kosmetykach. Staraj się w miarę możliwości wybierać kosmetyki sygnowane przez "króliczka". Ten znak graficzny gwarantuje, że kosmetyk nie był testowany na zwierzętach. Dobrze, że coraz więcej firm decyduje się na tego typu ruch. Oprócz tego lubię kiedy kosmetyk ma certyfikaty np.że jest vegański czy ekologiczny. 
  • Nie kupuj kosmetyku kiedy opakowanie budzi wątpliwości. Czasem jest to brudna, zgnieciona tubka, zerwana plomba czy uszkodzony kartonik. 
  • Sprawdź listę składników. Od zawsze wyznaję zasadę "im mniej, tym lepiej". Jeśli chodzi o składy kosmetyków sprawdza się to idealnie. Jak tylko widzę, że kosmetyk ma skład na pół tubki to odkładam go na półkę. Staram się wybierać kosmetyki ekologiczne, oparte na naturalnych wyciągach roślinnych, wolne od parabenów, silikonów itp. 
  • Nie bierz pierwszej lepszej sztuki z półkiW marketach czy drogeriach kosmetyki stoją na oświetlonych półkach co sprawia, że nagrzewają się. Warto zatem sięgnąć w głąb półki i poszukać "lepszej sztuki",
  • Zastanów się nad rodzajem opakowania. Ja np. lubię kiedy kosmetyk ma aplikator i nie muszę wkładać do niego palców. Jest to bardziej higieniczne rozwiązanie, które przedłuża trwałość produktu. Wolę też kiedy kosmetyk jest w szczelnej tubce, która chroni przed światłem niż w przeźroczystym słoiczku, chociaż te słoiczki są czasem takie urocze...
Myślę, że te zasady są naprawdę przydatne i pewnie większość z Was stosuje przynajmniej część z nich. Niektóre z powodzeniem możecie wykorzystać podczas np.zakupów spożywczych. 
A Wy macie jakieś swoje zasady, których się trzymacie podczas zakupów? Czy może idziecie na żywioł? Koniecznie dajcie znać, bo może o czymś zapomniałam.