BOXY: Styczniowy Shinybox *winter in the city* i moje pierwsze wrażenia

Witajcie! Jak pewnie wiecie w miniony wtorek przypadał dzień dostarczania pudełek Shinybox. Otrzymałam swoje pudełeczko w pierwszej wysyłce, ale postanowiłam napisać post nieco później, by post zawierał moje pierwsze spostrzeżenia na temat jego zawartości.



Patrząc na pudełko mamy skojarzenia związane z hasłem przewodnim styczniowego boxa czyli *WINTER IN THE CITY* . Ogólna oprawa pudełka przypadła mi do gustu, jak dla mnie jest bardzo przyjemna i zimowa.



Wewnątrz znajdziemy 5 produktów, z czego trzy pełnowymiarowe. Ostatnio Shinybox kręci mnie bardziej niż konkurencja, przynajmniej nie zapychają pudełek Avonem, czy próbkami kremów za parę złotych...  Wszystkie z kosmetyków przypadły mi do gustu i na pewno wszystkie zostaną zużyte.




Wewnątrz znalazłam:
  • BEAUTYFACE Innowacyjne serum do twarzy, otrzymałam wersję nawilżającą. Lubię używać serum, więc ucieszyłam się z niego. Niestety konsystencja miała być żelu, a jest woda... co mnie strasznie denerwuje - lubię sobie "kapać" bezpośrednio na twarz, ale niestety serum spływa po twarzy w zawrotnym tempie. Produkt pełnowymiarowy, cena ok 30zł / 10ml.
  • SYLVECO oczyszczający peeling do twarzy z korundem, skrzypem polnym, drzewem herbacianym. Sylveco było od jakiegoś czasu na mojej liście, chciałam sprawdzić ich naturalne kosmetyki i bardzo się cieszę, że otrzymałam w pudełeczku peeling i szampon. Ogólnie rzecz biorąc peeling do twarzy to jeden z moich podstawowych kosmetyków, których mogła bym używać i dwa razy dziennie jak kremu :D Szkoda tylko, że ten peeling nie ma w środku jakiegoś zabezpieczenia, które upewnia nas, że nikt go wcześniej nie otwierał i dodatkowo chroniło by przed wylaniem - jak było w moim wypadku.  Produkt pełnowymiarowy, cena ok 20zł / 75ml.
  •  SYLVECO Odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany (druga opcja jaka była to Balsam myjący do włosów z betuliną). Mnie osobiście szampon bardziej ucieszył. Plusem dla mnie jest jego skład, oraz ładny cytrusowy zapach dzięki zawartej w nim trawie cytrynowej. Jestem na razie na początku przygody z tym szamponem i mogę zdradzić, że bardzo się polubiliśmy. Produkt pełnowymiarowy, cena do 28zł / 300ml.
  • GLAZEL Perełki rozświetlające skórę. Chociaż to próbka jak dla mnie perełki spokojnie mogą być w tak małych opakowaniach. Przynajmniej zdążę je zużyć zanim będą przeterminowane, mając pod ręką tak dużo różnych perełek. Mieszczą się idealnie w mojej wypchanej po brzegi podręcznej kosmetyczce, więc od razu tam powędrowały. Podoba mi się efekt jaki dają.
  • VEDARA balsam odnawiający do ust z 24 karatowym złotem. Moda na kosmetyki zawierające złoto lub przynajmniej mające złoty kolor opanowała mnie. Balsam od razu poszedł w ruch, często miewam spierzchnięte usta, więc takich kosmetyków nigdy dość. Aktualnie większość czasu spędzam w domu, więc nie sprawdziłam jeszcze jak chroni przed zimnej i wiatrem, ale w wersji domowej sprawdza się bardzo dobrze.
 Dodatkowo w pudełeczku był katalog SYLVECO i próbka ich balsamu myjącego do włosów.








Moim zdaniem jest to naprawdę udane pudełeczko, nie ma na co narzekać i do czego się przyczepić. Nie uważam, żeby któryś z kosmetyków był jakimś byle jakim zapychaczem, a co ważne mamy możliwość sprawdzenia kosmetyków, których pewnie większość z nas nie miała okazji mieć. A Wy co sądzicie o styczniowym pudełeczku?

MODJUS. ALL RIGHTS RESERVED. Obsługiwane przez usługę Blogger.